Scrote’n’Tote: kampania z jajami na Indiegogo!

Oszalałem. Musze przyznać, że gdy zobaczyłem kampanię Scrote’n’Tote na Indiegogo, autentycznie oszalałem. Trzeba mieć niezłe jaja i naprawdę spory dystans do siebie, żeby coś takiego odpalić. Uwaga, #lolcontent!

Ale po kolei… o co tu w ogóle chodzi? Cel projektu Scrote’n’Tote w zasadzie wydaje się być bardzo prosty – wyprodukowanie plecaka do złudzenia przypominającego wielką mosznę. Tak, chodzi o męski worek mosznowy.

Pewnie zapytacie skąd wzięła się inspiracja do stworzenia takiego plecaka? W zeszłym roku projektodawca, Daniel Bitton, został sfotografowany, gdy stał w kolejce, mając na sobie plecak-mosznę. Zdjęcie rozniosło się po Internecie z prędkością błyskawicy, łącznie z tym, że artykuł na ten temat pojawił się w serwisie Buzzfeed, a jego autor zwrócił uwagę na wyjątkowe (według niego niepotrzebne, a wg Was? 😉 ) przywiązanie twórcy plecaka do szczegółu:

As you can see, the attention to detail is, just, really not necessary.

Jak się okazuje, od momentu pojawienia się artykułu na BuzzFeed, do Daniela spłynęły tysiące zapytań o możliwość zakupu tego plecaka. Skoro dla tak wielu ludzi produkt ten nagle stał się kultowym (czy jak to nazwał projektodawca ‚life changing’), a chęć jego posiadania stała się przeogromna, Daniel nie mógł przejść obok tego obojętnie – zmontował zespół z kilku osób, który to postanowił poświęcić cały swój czas na produkcję „oddających rzeczywistość, okropnych, wielkich plecaków w kształcie moszny”.

Drugie dno

Projektodawca zapewnia, że jego kampania to nie ściema, mimo że po obejrzeniu filmu promocyjnego można mieć pewne wątpliwości, szczególnie, że podaje w nim pomysły na rozwój firmy: chciałby, żeby każdy nosił swój Scrote’n’Tote – sędziowe Sądu Najwyższego, Prezydenci, a w przyszłości ma nadzieję rozwinąć wersję plecaka o GPS i możliwość lokalizacji go na Google Maps, a nawet o wersję na oczy o wdzięcznej nazwie „iScrote” (czekam na pozew od Apple ;-).

Podobnie zresztą, można mieć wątpliwości po przeczytaniu kilku fragmentów opisu projektu. Jednym z przykładów może być fragment, gdzie Daniel odnosi się do teorii kapitalizmu mówiąc, że jest to system, który zachęca ludzi do spożytkowania ich talentu, energii i zasobów w sposób jak najbardziej efektywny i społecznie pożyteczny, ironizując przy okazji, że przykładem wcielenia tej teorii w życie może być własnie taki plecak.

Mainstream economic theory teaches us that capitalism is an economic system which incentivizes people to use their energies, resources and talents in the most efficient and socially beneficial ways possible. World Wide Scrotes, and the Scrote’n’Tote are perfect examples of this theory in action.

Podobnie zresztą pisze, gdy odnosi się do celu własnej kampanii, gdzie podkreśla, że celem projektu jest rozwiązanie najbardziej palącego problemu ludzkości, tj. braku w pełni funkcjonalnej, realistycznej moszny będącej częścią ludzkiego stroju…

The aim of this campaign is to solve one of humanity’s most urgent and pressing problems: the complete lack of fully functional, realistic human scrotum apparel available in the world today.

Nie wiem jak Wy, ale mam wrażenie, po obejrzeniu tego filmu, że kampania Scrote’n’Tote jest prawdziwa i projekt faktycznie zostanie zrealizowany jeśli uda się osiągnąć przynajmniej 100% finansowania, ale… mam dziwne przeczucie, że jest tu drugie dno. Jakie? Może chodziło o viral i produkt faktycznie powstanie, ale okaże się po prostu częścią kampanii uświadamiającej mężczyzn o konieczności badań w związku z możliwością zachorowania na raka jąder (pamiętacie pomysł PornHuba?)? A może jest to po prostu sposób na wyśmianie fatalnych projektów, które pojawiają się ostatnimi czasy na Indiegogo i Kickstarterze (zerknij)? Ciężko powiedzieć, ale jedno jest pewne – jakiegokolwiek drugiego dna by nie było, trzeba jasno powiedzieć: gość ma jaja nie tylko na plecach!

Podsumowanie

Projekt Scrote’n’Tote będzie trwał jeszcze 7 dni. W momencie pisania tego artykułu pozostało im zaledwie 31% środków potrzebnych do realizacji projektu. Myślę, że kampania zakończy się powodzeniem. Wszystko tak naprawdę w rękach wspierających, choć cena $69 za sztukę (później ponoć ma kosztować $120) niestety nie pomaga w podjęciu decyzji (tak, waham się :D). Porada dla niezdecydowanych – wsparcie $10 pozwoli Tobie później nabyć Scrote’n’Tote w cenie $69, nawet gdy będzie kosztował już $120.

Bez względu na to jaki jest ukryty cel tej kampanii, mam nadzieję, że faktycznie taki plecak powstanie, a projektodawca zrealizuje swój plan popularyzacji tego „dodatku do odzieży” i nawet przyszła Pani Prezydent USA będzie z dumą nosiła jaja na plecach. 😉

#GivingTuesday 2015

Konsumpcjonizm w tym okresie roku w USA sięga zenitu. Czy Amerykanie będą hojni po ciężkich wyprzedażach po Święcie Dziękczynienia? Sprawdźmy to!

Po #BlackFriday, czyli Czarnym Piątku (dzień po amerykańskim Święcie Dziękczynienia, początek przedświątecznych wyprzedaży w USA) i #CyberMonday, czyli Cyber Poniedziałku (pierwszy poniedziałek po Święcie Dziękczynienia w USA, dzień wyprzedaży w sklepach internetowych) kieszenie Amerykanów prawdopodobnie świecą już pustkami. Żeby podpowiedzieć Wam jaką skalę przybierają zakupy w USA dodam, że szacuje się, że z wyprzedaży czarnopiątkowych korzysta ok. 100 mln Amerykanów. Tylko w cyberponiedziałek w 2014 roku obrót sięgnął $2.7 mld dolarów online (to całoroczny obrót Allegro!), a w sumie (w ciągu tylko tego jednego weekendu w roku!) Amerykanie wydali ok. 51 mld $. Nic dziwnego, że kilka lat temu ktoś wpadł na pomysł przedłużenia weekendu zakupowego o kolejny dzień – tak właśnie powstał #GivingTuesday, czyli pierwszy wtorek po Święcie Dziękczynienia, który to jest dniem dzielenia się swoim dobrem z innymi.

Czytaj więcej

Kickstarter i Indiegogo to nie sklep!

Ostatnio pisałem o Coolest Cooler, tym razem jednak po przejrzeniu Odmętów Absurdu (taki mały product placement) portali Kickstarter i Indiegogo, muszę podzielić się z Wami dwoma znaleziskami. Po prostu, nie da się przejść obok tego obojętnie.

Dzisiejszy wpis dedykuję wszystkim projektodawcom, którzy myślą, że Kickstarter i Indiegogo to platformy wyłącznie do prowadzenia przedsprzedaży oraz tym, którzy nie szanują swojej społeczności. Przy okazji przypominam wpis Rafała o tym, że Nazwisko to wszystko co masz.

nuplug (TM)

nuplug (TM)

nuplug (TM) – sposób zastosowania

Na początek powitajcie projekt nuplug (TM). Powiem tak – zapowiadał się bardzo dobrze! Jaki był jego cel? Otóż projektodawcy zależało na stworzeniu listwy zasilającej z 2 gniazdkami z prądem oraz 2 portami USB do ładowania urządzeń. Niby nic takiego, ale jeśli dodam, że to listwa dodatkowo posiada zabezpieczenia przeciwprzepięciowe i można ją fajny i łatwy sposób przyczepić do, na przykład, łózka, na którym w danej chwili siedzisz, albo stołu czy krzesła – momentalnie zmienia to postać rzeczy. Mnie osobiście się to urządzenie spodobało, muszę przyznać i byłbym skłonny wesprzeć ten projekt kwotą $29, chociaż muszę przyznać szczerze, że to zdjęcie mnie trochę zastanowiło nad sensownością nupluga – zresztą przyjrzyjcie się sami i zwróćcie uwagę na pewien absurd na tejże fotografii:

Skoro jest USB i ma odpowiednią wydajność prądową, po co ładować z ładowarki, hm?

Skoro jest USB i ma odpowiednią wydajność prądową, po co ładować z ładowarki, hm?

Projekt otrzymał w sumie $85 319 od 2101 wspierających. Coś zaczęło dziwnie pachnieć w momencie, gdy projektodawca przedstawił aktualizację z prototypem urządzenia. Okazało się niestety, że ten prototyp nijak się ma do tego dizajnerskiego, hipsterskiego produktu, który oferowali na początku, nie mówiąc już o tym jak wygląda faktycznE urządzenie, które zostało wysłane do projektodawców… Zresztą, tego nie trzeba komentować – to trzeba zobaczyć na własne oczy:

Mam dziwne wrażenie, że tu chyba nigdy nie chodziło o fajne urządzenie, zaprojektowane od 0 i stworzone przy współpracy społeczności, a wręcz o to, by pokazać ideę, zebrać hajs i zamówić partię tego typu listew z Alibaby… No cóż, po raz kolejny przypominam – crowdfunding to nie przedsprzedaż ani zrzuta na większe zamówienie z Chin. Nie dziwię się zatem wcale wkurzonym wspierającym…

Wkurzeni wspierający

Swoją drogą, jeśli takie urządzenie Was interesuje – zerknijcie na inny projekt: https://www.kickstarter.com/projects/1578125715/mos-reach-power-everywhere

Creative (tak, Ci od Soundblaster)

Żeby nie było, że narzekam wyłącznie na projekty na platformie Kickstarter… Swój wkład w kiepskie projekty ma też portal Indiegogo.  O jakim projekcie mowa? Otóż chodzi o projekt: „Przedsprzedaż słuchawek Sound BlasterX H5„. Oj, przepraszam, dokładnie projekt nazywa się: „Sound BlasterX H5 Valencia CF Edition Headset„, przypuszczam, że po prostu ktoś jednego słowa zapomniał. Projekt polega na tym, że możesz kupić słuchawki z logo Valencii od Creative. Wcześniej i taniej.

5

Nie zrozumcie mnie źle – nie wątpię, że słuchawki są świetne! Ja po prostu nie wyobrażałem sobie, że to możliwe, aby tak znana, rozpoznawalna marka jak Creative zrobiła tak fatalny projekt. Nie potrafię się zdecydować od czego zacząć, w każdym razie na początku chciałbym podkreślić, że ta kampania to dla mnie klasyczny przykład połączenia niezrozumienia narzędzia z jakiego się korzysta, posiadania 30 lat doświadczenia w marketingu i – jak przypuszczam – twierdzenia, że kampania musi się udać, bo piłka nożna, bo kibice, bo rozpoznawalna marka. Figa z makiem, ot co! Spływ na drzwiach od kibla miał więcej wspierających niż ten projekt. Ok, trwa jeszcze 14 dni, ale po obecnych wynikach raczej nie sądzę, żeby zakończył się powodzeniem.

Jakie są problemy tego projektu? Przede wszystkim nikt nie ukrywa, że Indiegogo jest po prostu kanałem sprzedaży słuchawek. Jedynym „plusem” jest to, że jako wspierający dostaniesz je jako pierwszy…

6

Poza tym – film promocyjny… Firmo Creative, rozumiem, że macie spoty reklamowe do telewizji, ale Indiegogo to nie CNN, na miłość Boską! Chyba stać Was na stworzenie filmu dedykowanego do kampanii, prawda?

„Stretch goals”… Celem projektu jest osiągnięcie $50 000. Creative jednak miałoby chrapkę na więcej – najlepiej $150 000! Wteeeedy to dopiero rozwiną skrzydła, a społeczność wspierająca na tym zyska! Oh, wait.. WHAT?! 10 szczęśliwców pojedzie do Valencii?! Organizują LOTERIĘ?! Nie! Sami wybiorą kto to będzie. Chyba komuś pomyliły się serwisy, trzymajcie mnie!

7

Ale chyba najbardziej rozśmieszyła mnie część opisu odnośnie tego dlaczego wybrali crowdfunding na Indiegogo. „To unikalna szansa, aby ten projekt mógł zostać zrealizowany – pod wieloma względami to projekt od fanów dla fanów”. GENIALNE! Przepraszam, że spytam, ale rozumiem, że jeśli projekt się nie uda – to projekt nie będzie zrealizowany i słuchawki nie powstaną? Yeah, right.

Why Indiegogo?

We are delighted to be able to offer Valencia CF and its fans our audio expertise and technologies in this crowdfunding project. This Indiegogo project also represents a unique opportunity for fans to actually drive this product to realization. In many ways it’s a project for the fans by the fans.

Dzięki projektowi, fani mają możliwość noszenia słuchawek dumnie gdziekolwiek pójdą, czy cokolwiek będą robić. Świetnie! A jeśli nie wypali? Czy słuchawek z logo Twojego klubu kupionych w sklepie nie można nosić z dumą?

Now with the Sound BlasterX H5 Valencia CF Edition, fans can have the chance to wear their club’s crest proudly everywhere they go while enjoying their music, movies, and games.

I docieramy tak naprawdę do sedna sprawy – do przedsprzedaży. Ponieważ projekt jest na Indiegogo, fani mogą spodziewać się dobrej promocji oraz wejścia w posiadanie tych wyjątkowych słuchawek wcześniej.

And because this project is on Indiegogo, fans can expect to enjoy really attractive savings. This also allows Valencia CF and Creative to reach out to fans worldwide, giving them to a chance to get their hands on the headset before it hits the stores.

Ta kampania jest tak słaba i źle przygotowana, że wiele osób nawet nie wierzyło, że to naprawdę Creative – ludzie nie sądzili, że firma mająca taki roczny obrót może wypuścić taki bubel, ale jednak okazało się, że to prawda… Jedyne sensowne podsumowanie tej kampanii, które znalazłem w komentarzach:

It sucks to see all these established corporations using Kickstarter/Indiegogo as an advertising platform.

Podsumowanie

Mdli mnie, gdy projektodawcy mają w głębokim poważaniu własną społeczność. Mdli mnie, gdy marki na własne życzenie pogrążają się dorabiając na siłę teorię do praktyki i wrzucają projekt typowo przedsprzedażowy na jeden z portali crowdfundingowych, myląc go z darmowym serwisem ogłoszeniowym. Przytoczyłem tutaj 2 przykłady z zagranicy, ale niestety w Polsce nie jest lepiej, choć takich przykładów jest zdecydowanie mniej – ale to wyłącznie kwestia skali. Mam nadzieję, że takie projekty jak te dadzą Wam, projektodawcom i wspierającym do myślenia.

Życzę udanego weekendu!

Coolest Cooler… uncool? :-(

Jest niedziela, pogoda na dworze nie zachęca do spacerów, za to daje powody do narzekania, to i ja musiałem znaleźć coś dla siebie.

(un)Coolest Cooler :-(

A teraz tak na poważnie – dziesięć dni temu Maciej pisał o tym, że dzięki portalowi Kickstarter.com, wspierający przekazali projektodawcom magiczną i niewyobrażalną zarazem kwotę 2 mld dolarów. Wspominał wtedy o największych projektach sfinansowanych na tym portalu, m.in. o drugim największym projekcie ever, tj. Coolest Cooler. Kampania ta zgromadziła ponad 13 mln dolarów od prawie 63 000 osób, a kilka dni temu rozpoczęła się sprzedaż lodówki na Amazonie za $499. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie drobny fakt, że… Coolest nie zrealizował nagród.

Zaraz będzie ciemno!

W filmie na YouTube (który nota bene został już usunięty) i aktualności w projekcie, Ryan Grepper (Prezes Coolest) informował, że rozpoczęli sprzedaż na Amazonie „to keep the lights on” oraz „make certain that every single backer’s Coolest can get made and be shipped„. W dużym skrócie dla mnie oznacza to, że potrzebują pieniędzy, aby móc zrealizować nagrody. Przy okazji, CEO przypomniał, że mają duży zysk ze sprzedaży na Amazon.com, który pomoże im ruszyć do przodu i wkrótce nagrody zostaną zrealizowane (na Kickstarterze można było dostać lodówkę za $185, co przypuszczalnie jest kosztem produkcji urządzenia). Mam tylko nadzieję, że przygniatająca ilość krytyki od osób wspierających umieszczona na Amazon.com nie zaprzepaści planów sprzedażowych Coolest Cooler.

Houston, mamy problem!

Ok, trzeba przyznać Ryanowi duzy plus za to, że informuje swoich wspierających o tym, co dzieje się z projektem i nie pozostawia ich bez informacji. Nie tak dawno temu,okazało się, że w fabryce dostawcy silnika do blendera wybuchł strajk, a firma niestety nie była w stanie na szybko znaleźć odpowiedniego zamiennika. Nie zmienia to jednak faktu, że lodówka Coolest Cooler miała być doręczona w… lutym, a termin realizacji nagród już raz był przesuwany, m. in. ze względu na konieczność dodania nowych funkcjonalności.

Ciężko dziwić się, że wspierający są niezadowoleni, to w końcu nie pierwszy raz, gdy termin realizacji nagrody się przesuwa. Jest jednak, niestety, znacznie gorsza informacja, która może całkowicie pogrążyć ten projekt – jakość, a przynajmniej stosunek jakości do ceny. Dotychczas, 200 osób oceniło lodówkę na Amazon.com. Średnia ocena to 2.8, natomiast przerażające jest to, że aż 52% osób dało zaledwie jedną gwiazdkę na 5.

Ocena użytkowników Amazon

Myślę, że wynik może być jednak zafałszowany przez wspierających z Kickstartera, którzy są poirytowani i umieszczają komentarze w takim stylu:

Terrible company, terrible support, lots of great ideas but they tanked on the package. Don’t expect any support. I would never pay anyway near $500 for this. I wouldn’t pay the $185 as a backer again. Get yourself a real cooler.

Po przejrzeniu zarówno pozytywnych jak i negatywnych recenzji, zauważyłem, że mają one jeden wspólny mianownik, który brzmi następująco:

„fajna, ale nie jest warta $500”.

To nie jest dobra informacja, mam nadzieję, że komentarze mówiące o tym, że lodówka nie jest warta nawet $185 okażą się przesadzone, żebyśmy nie mieli powtórki z Ouya…

Ocena użytkowników Amazon

Podsumowanie

Mam nadzieję, że cała „sprawa” skończy się pozytywnie i finalnie wszyscy będą zadowoleni, a fala krytyki nie zmiecie tego projektu z rynku. Nie oszukujmy się, to naprawdę duży projekt. Realizacja tylu nagród jest niewątpliwie wyzwaniem, nic dziwnego więc, że Ryan jest nieco zmęczony, co można poznać po użyciu argumentów, że osobiście odpowiedział na 50 000 emaili itd. Nie chciałbym żeby zabrzmiało to brutalnie, ale czyż przypadkiem on sam sobie nie zgotował tego losu? 😉

Mam nadzieję, że z tej lodówki popłynie jeszcze muzyka ;). Na koniec, zacytuję jedno zdanie z aktualizacji wrzuconej przez Ryana, które mam nadzieję, że okaże się prawdą i tego życzę wszystkim wspierającym oraz Ryanowi:

Every backer will have their Coolest fulfilled, and I’ve said that from day one.

Pozdrawiam i życzę Wam udanego tygodnia!

Charytatywny Kickstarter. Wait… what?!

Temat uchodźców zaczyna powoli schodzić na drugi plan, przykrywany trwającą kampanią wyborczą, „aferami drożdżówkowymi” i innymi istotnymi tematami. Tymczasem, niepostrzeżenie i prawie przez nikogo niezauważony przemyka właśnie temat kolejnej „zrzutki” na pomoc uchodźcom – tym razem organizowanej nie przez Google, a portal Kickstarter.

Czytaj więcej

Indiegogo Refund, czyli chcę wycofać wsparcie

Przykro mi, jeśli Cię rozczaruję, ale portal crowdfundingowy to nie sklep internetowy. Wspieranie projektów na portalach CF to często niesamowite doświadczenie, gdyż wiąże się nie tylko z przekazywaniem pieniędzy, ale czasem również z możliwością współtworzenia projektu. Co jeśli jednak podejmiesz decyzję o wsparciu zbyt pochopnie? Indiegogo uruchamia usługę Indiegogo Refund.

Czytaj więcej