YouTube na pewniaka.

Polski You Tube nie gryzie. Subiektywne podsumowanie „osobowości” na polskiej scenie YT i ich potencjalnych projektów. Nie nie ma Wardęgi.

 Kategoria Film: Zwycięzca może być tylko jeden. Grupa Filmowa Darwin.

Kto?
Darwini pukają do pierwszej 100 jeżeli chodzi o wyświetlenia. Specyficzny (?) humor, świetna jakość wykonania, bardzo charyzmatyczna ekipa która wprowadziła wiele polotu i nowej jakości w tym smutnym jak dług publicznym (ha, mam was!) mieście. Powodzenie ich projektu byłoby według mnie tylko formalnością. Duża zaangażowana społeczność o którą dbają, ludzie zabijający się by wystąpić w ich „teledyskach”, mnóstwo możliwych fantów i nagród do rozdania. To musi się udać.

Co?
Chętnie zobaczyłbym ich w pełnym metrażu. Panowie są po szkołach aktorskich, pracują z profesjonalistami, przy dobrym scenariuszu mogłaby wyjść z tego perełka jakiej jeszcze w polskich filmach uzbieranych na crowdfundingu nie było.

Do kogo podobny projekt?

Paradoksalnie chyba do Karoliny Czarneckiej. Szturmem wzięła polski internet na fali „sztuki niszowej” na salonach.  Artyzm w połączeniu z ładnym opakowaniem i łatą „chłopaków z sąsiedztwa” to murowany sukces.

Karolina Czarnecka – jej projekt tutaj.

Kategoria muzyka: Lisie Piekło.

Kto?

Paulina Lis, na YT od 2012. Filmik który wrzuciłem ma koło miliona wyświetleń. Lisie piekło jest świetnym miksem dystansu do siebie, dużej kreatywności i talentu. Vlogerka, autorka kilku klipów muzycznych, Jej porady są najlepsze w całym internecie. Duchowa następczyni Ylvisa w Polsce. Doceniana również przez innych YouTuberów – często pojawia się w tzw. crossach z innymi kanałami. Gwarantuje dużą grupę docelową, równie wiele możliwych nagród jak Panowie powyżej (cholera, wspólne poprowadzenie Winnego Lisa? Chętnych nie trzeba by długo szukać). Wdzięk i szczerość gwarantuje przyciągnięcie do siebie ludzi którzy jeszcze nie widzieli Jej kanału.

Co?

Banalnie proste. To polska odpowiedź na Ylvisa. „Astrokompasy” czy „Gdzie jest moja latająca deska” z większym budżetem mogłaby być świetnym klipem. Persona znana, więc oprócz dobrze wykonanego klipu gwarantuje dużą liczbę innych twarzy znanych z internetu. Ewentualnie musical niczym na Kickstarterze.

Do kogo podobny?

Sketch She! Trzy panie, które zawojowały internet śpiewaniem w samochodzie. Rozszerzyły swój kanał o pastisz już nie tylko śpiewany. Vlogi, skecze aż w końcu opus magnum – musical Traffic Jam uzbierany na Kickstarterze,

Kategoria Gry: Niklaus Pieron.

Kto?

Znany bardziej jako FreakyGamerzz „letsplayer” krzewiący śląską gwarę, kulturę i zwyczaje. Mikołaj regularnie publikuje na YT, ale też na innych platformach takich jak Hitbox czy wcześniej Twitch. Oprócz filmów dotyczących stricte gier nagrywa vlogi i luźne przemyślenia, relacje ze swoich podróży. Regularnie pojawia się na imprezach typu Pyrkon czy PGA gdzie zapraszany jest jako jeden z bardziej rozpoznawalnych twórców na temat gier. Wyrazisty, charakterystyczny przez „bycie dumnym Ślązakiem”, młody i perspektywiczny. Atutem jest posiadana przez niego społeczność skupiona wokół kilku kanałów, przyzwyczajona do wpłacania swoich pieniędzy na konto YT. Nie są to może wielkie kwoty, ale regularnośći liczba „dzwonków” świadczących o wpłacie podczas live stream-a, pozwala przypuszczać że zbiórka obroniłaby się w kilka dni…

Co?

Śląskie wersje ścieżek dźwiękowych w grach. Oryginalnie, z dużą dawką humoru i trafiające do jasno określonej grupy docelowej. Powiecie że to głupie? Jeżeli wolno zbierać na spolszczenie gier planszowych i mówimy tu o zbiórkach na duże pieniądze, to dlaczego nie „ześlązaczyć” (?!) gry komputerowej?

Do kogo podobny?

Opowieści z Nyanii. Również specyficzna społeczność zebrana przy blogu autorki „iGrania z Gruzem”. Nie trafi do wszystkich,  również jest rozpoznawalna w świecie fandomu i może zajmować się projektami bardzo specyficznymi – a i tak znajdą one swoich odbiorców.

Kategoria Wiara/Filozofia/Społeczność: Langusta na palmie.

Kto?

Ojciec Adam Szustak. Dominikanin głoszący słowo w sposób jaki oczekuję wielu wiernych i „niewiernych”. Był m.in. duszpasterzem akademickim  w legendarnym DA „Beczka” w Krakowie. Autor kilkunastu książek i audiobooków. Aktualnie mieszka w klasztorze w Łodzi, oczywiście jeżeli wróci z licznych podróży. Możecie wierzyć w Boga lub nie, ale przyznacie chyba że brakuje w mediach i ogólnej świadomości ludzkiej takich kapłanów jak on – wygadanych, inteligentnych i nie oceniających. Zaangażowanych w swoją pracę i powołanie. Dostępnych i po prostu ludzkich.  Potężna ilość inicjatyw  w którą ojciec Szustak jest zaangażowany i łatwość z jaką porusza się w świecie internetu gwarantuje sukces i powodzenie zbiórki.

Co?

Książka/audiobook/serial o wierze i pojmowaniu jej przez ludzi. Crowdfundingowa odpowiedź na Szymona Hołownie. Jest medialny. świetnie czuje się przed kamerą, internet to jego „konik”.

Do kogo podobny?

Gazeta magnetofonowa. Jak to, przecież to muzyka a to religia!!! No niby tak, ale Gazeta dokonała czegoś co wydawało się niemożliwe. Wprowadziła pismo dotyczące tematu ponoć już całkowicie wypalonego. No bo ileż można czytać o muzyce, nie da się wymyślić niczego nowego, teraz już tylko vlogi itp…no nie, jak się ma pomysł to jak widać da się wszystko.

Kategoria Podróże/Historia: Autostopem na koniec świata.

Kto?

Michał Pater to podróżnik z krwi i kości. Mając 200 zł dojechał do Władywostoku, w następnej podróży dotarł do Magadanu mając dokładnie tyle samo gotówki, właśnie ukazała się seria opisująca rajd przez byłe demoludy. Seria zyskała tak dużą popularność, że Michał nie ma już kłopotu z łapaniem „stopa” i chyba nie będzie mieć już nigdy  w życiu.  Potężna wiedza na temat Rosji i jej mieszkańców, wykształcenie historyczne i mocna głowa sprawiają, że relacja z jego przygód i nagrody które mógłby przywieźć wydają się bardzo atrakcyjnym połączeniem…oj świetny miks.

Co?

Dokument/książka/film. Wyjazdy filmowane przez pana Patera obfitują w wiele przygód, są też świetną bazą na jego wtrącenia o survivalu i liczne anegdoty. Podczas podróży grożono mu śmiercią, chciano pobić, karmiono, dawano nocleg pośrodku niczego, uczono jak wydobywać złoto…pomysłów jak to wykorzystać jest wiele.

Do kogo podobny?

PoDrodze Afryka, mam wrażenie że to ten sam typ pozytywnego wariactwa.  Jednak szczerze mówiąc, można podpiąć każdy „awanturniczny” projekt podróży/filmu czy książki. Zobaczycie kiedyś Ci ludzie pojadą razem. Wszyscy. Wtedy skolonizujemy Azję, Afrykę i Australie. I coś jeszcze na „a”.

 

Wiele jeszcze znajdzie się kanałów i o historii i o nauce, kulinarne, literackie (mietczyński), filmowe (sfilmowani), absurdalne (beczka), filozoficzne (markowicz), jest tego prawdziwe zatrzęsienie. Polski YT to zagłębie potencjalnych liderów crowdfundingu, tylko trzeba uwierzyć i zrozumieć że świat nie kończy się na Wardędze…

Do tych poszukiwań zachęcam, ja już dawno wyrzuciłem telewizor.

Będę się kłócił.

Michał Połetek nie ma racji! Współtwórca portalu PolakPotrafi.pl i portalu o crowdfundingu Natłok.pl – pomylił się podle. 

Dość sensacyjny tytuł? No własnie…dokonałem tego samego manewru, którego dokonał Michał w swoim tekście o YouTubie. Niedopowiedzenie i bardzo duże uproszczenie tematu. Bo czy zgadzam się z główną tezą? Tak! Pracowitość i poszanowanie społeczności jest ważne. Czy dotyczy to głównie „jutuberów”? Nie! Nie generalizujmy.

Rozpracuję artykuł Michała (szanuję i pozdrawiam), niczym najlepszy śledczy ze stołecznej. Potem dorzucę coś od siebie. Użyłem celowo przykładów podrzuconych przez Herr Połetka. Na początek fragment który skłonił mnie do odpisania Michałowi.

Z głową w gwiazdach, „Retrospekcja”, „Uwaga! Naukowy Bełkot”, „Jakbyniepaczeć”, „Łowcy Przygód”  –  ze wspomnianym wcześniej Silkiem łączy ich to, że próbowali swoich sił w crowdfundingu. Na tym podobieństwa się kończą. Silk sam posiada więcej subów niż wszyscy oni razem wzięci, a jego kampania, w przeciwieństwie do pozostałych, okazała się sromotną klęską.

Za każdą udaną kampanią stoi kanał będący wynikiem czegoś więcej niż talentu twórcy. To często latami budowane uznanie, autentyczność, ale też ogromny wysiłek włożony w pozyskiwanie wiedzy, umiejętności i kompetencji. To także materiały, po których widać ogrom pracy, godziny poświęcenia i prób.

 

OK trochę skróciłem, mięso zachowane. Karola Wójcickiego znam z TV, absolutnie nie z internetu. Człowiek który stał się etatowym astronomem we wszystkich telewizjach i przypuszczam, że to miły i sympatyczny facet, który zajmuje się cholernie ostatnio modną dziedziną YT czyli nauką (dokładnie od roku, więc nie szalejmy z tym długim budowaniem społeczności – długo na YT to jest Gonciarz). Naukowy Bełkot jak się domyślam również siedzi w nauce. Łowcy Przygód zbierali na coś nietypowego,  podpierając całą zbiórkę twarzą pana Marcina Drewsa. Znam pana Marcina (nie osobiście) np. z pobytu na Pyrkonie, jego pracy przy grach, tekstów do natemat.pl, Antywebu czy telewizji. Do czego piję? Michał zaczął porównywać jednego człowieka „którego twarz brzmi znajomo”, drugiego który silnie znany jest w fandomie (a tam społeczność idzie za twórcą jak w ogień niezależnie od projektu) oraz wrzucił Retrospekcję, która zbierała na odcinek (czyli 3500zł), wymieszał i wyszło.

Czepiam się? Oczywiście. Bo zamiast pytania „dlaczego niektóre gwiazdy YouTube robią świetne wyniki, a inne potykają się o wyobrażenie własnej wielkość”  mógłbym postawić pytanie „dlaczego warto inwestować w projekty zahaczające o film albo naukę i mieć przy tym kogoś z TV”. Zasadność byłaby dokładnie ta sama. Silka można lubić albo nie, ale nie da się ominąć 4 argumentów, że to bardzo źle dobrany przykład w kontrze i nie chodzi o to czy jestem jego fanem czy nie. Po pierwsze – to facet który zbierał na płytę hip-hopową, czyli dość specyficzny rodzaj muzyki, jeśli chodzi o marketing. Po drugie, wbrew pozorom Michale, McSilk nie jest jakiś wielki „fejmem” w środowisku. Przynajmniej TAK MI SIĘ WYDAJE. Również nie udziela się na YT regularnie, ostatni film wrzucił rok temu i dotyczył on kampanii społecznej. Wcześniej, owszem pojawiło się tam kilka kawałków,w tym, zwracam honor, mega nośny Rap God ale dalej nie nazwę go twórcą YouTubowym.

Po trzecie – porównajmy klasycznego twórcę z YT z klasycznym twórcą YT. Niech staną w szranki wymieniany wcześniej Gonciarz  z AdBusterem, Abstrahuje z GF Darwin, Polimaty z Historią bez cenzury. Twórców, którzy tam zaczynali, działają i są aktywni, traktując to jako świadomą drogę rozwoju, prawie jako zawód. Inaczej porównujemy ludzi wykorzystujących YT jako hobby, część kampanii czy formę wyrazu.

Po czwarte, dlaczego nie blogerzy? Zasada ta sama, też pewnie znajdzie się kilku w crowdfundingu, też kilku będzie miało mniejszy zasięg, też jeden się bardziej wybije na tle innych. Jako osoba zajmująca się między innymi działaniami w internecie, jestem bardzo mocno wyczulony na generalizowanie  o YT, blogach, Twitterze i tym podobnych, więc tak, czepiam się i mam ból pupy. Równie dobrze możemy porównać kampanie polityków, które dysponują o wiele szerszym elektoratem i spłaszczyć je do stwierdzenia „ten ciężej pracował, ludzie mu uwierzyli”. Doskonale wiesz, że pojawia się tutaj dużo więcej argumentów niż tylko zaangażowanie, pokora i dobrze dobrana promocja.

Nie traktowałbym też popkultury czy popularności jako całego zła. Korzystając ponownie z przykładu Silka, ten facet ma mniej wyświetleń niż TV Trwam (na bank również mniej wierną społeczność, wyobrażasz sobie ich zbiórkę?). To nie jest masowość. To że koleś bywa na YT, nie znaczy że jest tam wielkim graczem. Sam YT  w Polsce staje się powoli wielkim medium, 3/4 programów oglądam właśnie dzięki niemu, co nie zmienia faktu że jeden odcinek Tańca z Gwiazdami burzy 3/4 polskich kanałów. No i nie zapominajmy że to tłum stworzył Pillars of Eternity na Kickstarterze, a nie 200 osób. Nie róbmy wielkiej enkalwy wolnej sztuki i alternatywy z crowdfundingu. Jak sam potem pisałeś ważne jest podejście, a nie rodzaj projektu.

Reasumując: STOP GENERALIZACJI to zasada równie ważna, jak ta którą przedstawił Michał. Szczerość relacji i fakt, że kto nie jest bucem ten lepiej na tym wychodzi jest bardzo istotny, ale najważniejsze jest by każdy projekt traktować jako osobny przypadek.

Sparafrazuje znanego mi osobiście Redaktora:

Niektórzy potykają się o własne ego. Nieważne kim jesteś, jak jesteś duży, znany, popularny i cytowany. Jeżeli nie podejdziesz do finansowania społecznościowego z pokorą, a do swoich potencjalnych wspierających z szacunkiem, to się przejdziesz jak Zabłocki na mydle. O to to…tu pełna jedność. Tyczy się też YT, internetu i całego złego świata popkultury…

 

 

From Azja with love

Europa w kryzysie. Stany boją się Donalda Trumpa. Kolejne skandale wstrząsają Brazylią. Wyspiański miał racje…tylko „Chińczyki trzymają się mocno”. Dokładniej jednak rzecz ujmując chodziło mu chyba o Japonię. Na Kickstarterze pojawił się wyjątkowy projekt. Latające Bonsai. From Azja with love.

 Air Bonsai – create your „little star”.

 

Bonsai zawsze kojarzyłem z „Karate Kid” i panem Kesuke Miyagim (tak on miał imię). Teraz chyba jednak zmienię zdanie, bo nawet „mycie, woskowanie” nie robiło w dzieciństwie takiego wrażenia jak to co zobaczycie. Chcielibyście mieć drzewko wirujące  w powietrzu?

Kyushu to trzecia pod względem wielkości wyspa w Japonii. Powierzchnia wyspy wynosi 35.640 km². Wyspa jest górzysta. Znajduje się tam wiele wulkanów, w tym najbardziej aktywny w Japonii wulkan Aso. Rejon obfituje w gorące źródła, z których najbardziej znane, to Beppu na wschodnim wybrzeżu oraz wokół góry Aso. Największym miastem wyspy jest Fukuoka. Według Wikipedii na wyspie mieszkańcy hodują ryż, herbatę, tytoń,  soję. Hoduje się również jedwabniki. Oraz wirujące Bonsai. Te rośliny spełniają ponoć życzenia. Są małym gwiazdami, które powstały gdzieś na skraju galaktyki…a tak przynajmniej twierdzą autorzy zbiórki. Patrząc jak śliczną materią się zajmują – wierzę.

„Bonsai to stara sztuka miniaturyzowania drzew lub krzewów uprawianych w odpowiednio dobranych, płaskich pojemnikach. Efekt ten jest uzyskiwany poprzez specyficzne przycinanie oraz pielęgnację. W potocznym znaczeniu – zminiaturyzowane rośliny o sztucznie wymuszonym, płytkim systemie korzeniowym umieszczone w płaskim naczyniu.”

W trakcie zbiórki możecie pozyskać dwa typy „gwiazdy z nieba”. Wersją podstawową i wersję spersonalizowaną, wykonaną ręcznie w specjalnej tradycyjnej wazie z porcelany „Imari”. Jak pewnie się domyślacie „maszyna” ukryta w pojemniku pod rośliną wytwarza energię magnetyczną, która powoduje unoszenie się roślinki. Od czasu do czasu drzewko należy podlewać, waza waży około 300 gram i zawiera mechanizm który pozwala na wirowanie tego małego cuda. Imari dostępna jest w 4 wersjach, a całość po zamówieniu tego właśnie zestawu przyjdzie do Was w specjalnie dedykowanym pudełku. Wazy wykonywane są misternie przez 3 miesiące. Ukształtowany baza z porcelany suszy się na powietrzu, a w trakcie całego procesu cały czas „usprawniana” jest przez rzemieślnika. Całość wypalana jest w piecu, następnie wzory i kolory są ręcznie szczotkowane za pomocą „Fu-de” (japońskiej szczotki). Każda warstwa ma wpływ na kolor i żywotność produktu końcowego.

 

 

Jak wyglądają nagrody w tym kosmicznym projekcie?

Możecie dostać czasopismo, koszulkę, wazę, „kulkę energii”, różne pakiety z drzewkami ale też wycieczkę po wytwórnii czy ogrodzie Bonsai w Japonii.

Do pakietów dodawane są również unikatowe poduchy/podkładki pod wazę, pochodzące  z lat 1868 -1960.

Jeżeli jesteście zafascynowani Japonią, jeżeli przestrzeń wokół was wydaje się pusta – zainwestujcie w Bonsai. Robi wielkie wrażenie, a człowiek staje się przy nim spokojniejszy i wyluzowany…

Bo co złego może się stać kiedy masz latające drzewko spełniające marzenia?

05b5176c17d21ef79d46e6a2cd28e48a_original

P.S. Od siebie dorzucam jeszcze utwór Pana Nobuo Uematsu.  Również legendarny z wybitnej serii. W sam raz do wirowania z drzewkiem w kosmosie…

 

Piłka w grze.

Jeżeli wytłumaczysz im, że wszystko jest jak piłka…pójdą za Tobą. Parafrazą zdania z reklamówki hiszpańskiego pisma „Libero”można określić romans piłki nożnej i crowdfundingu. Romans długi i gorący, zamieniający się powoli w coś poważnego. Tłumy kochają piłkę, a crowdfunding kocha tłumy. A będzie tego więcej! Dlaczego?

LIGA MISTRZÓW

Nieważne czy mówimy tu o inicjatywach kibiców jak w tekście z 09.09.2015czy o podwórku zagranicznym. Piłka nożna na poziomie podwórkowym i poziomie reprezentacyjnym weszła w crowdfunding pełną gębą. Stowarzyszenia piłkarskie ratują swoje ukochane kluby, wysyłają młodzieżówki na ważne turnieje i promują wielkie akcje charytatywne. Wertując europejskie i amerykańskie portale nie trzeba długo szukać projektów mającego coś wspólnego z futbolem. Jak wytłumaczyć ten nagły wzrost?

Można na kilka sposobów. Po pierwsze – piłka nożna najpopularniejszym sportem jest i basta. Może kiedyś to się zmieni, może słusznie a może nie, stan faktyczny jest jaki jest: najwięcej pieniędzy z reklam, najwięcej postaci o markach przewyższających niekiedy marketingowo budżet klubu dla którego grają, najwięcej rynków zbytu, najwięcej smutnych i radosnych historii od Afryki przez Tatry po zbocza Góry Kościuszki w Australii generuje piłka kopana. Nie będę też tłumaczył jak wiele aspektów można dotknąć mówiąc o futbolu, jestem fanatykiem i każdy kto mnie zna, przyzna że o piłce potrafię rozmawiać godzinami. Podsumowując pierwszą tezę – popularność dyscypliny wpływa na mnogość osób które potrzebują wsparcia by ten sport uprawiać. Niezależnie od poziomu.

inter-fans490ai_15

Druga teza – piłka nożna została zawłaszczona przez marki, kluby, telewizje. Terminarz dyktują największe kanały TV w porozumieniu z federacjami światowymi. Euro 2012 było ślicznie opakowanym produktem UEFA, na którym to UEFA zarobiła setki milionów. Wytyczała przy organizacji tej imprezy tak absurdalne przepisy, jakie reklamy mogą wisieć na trasie przejazdu autokaru reprezentacji i kibiców. Tysiące afer korupcyjnych słynnego „fryzjera” z Singapuru, byłego już prezydenta FIFA czy UEFA również nie pomogły ocieplić wizerunku dyscypliny za którą szaleje świat.  Ludzie znaleźli więc platformy crowdfundingowe, miejsca gdzie faktycznie mają wpływ na to jak wygląda piłkarska rzeczywistość wokół nich.

Teza trzecia – kluby piłkarskie, nie wspominając o reprezentacjach tworzą klany godne prehistorii. Społeczność gotową i zaangażowaną. Powstawały prace naukowe o „Widowiskach piłkarskich porównywanych do rzymskich igrzysk”. Większość spotkań piłkarskich spełnia wszelkie cechy które powodują, że w Koloseum kiedyś  spokojnie można by  rozegrać Gran Derbi. Kluby animują, jednoczą, wyznaczają wroga. Spełniają wiele założeń jakie posiada np. partia polityczna by stanowić partię:  „są organizacjami o charakterze członkowskim i dlatego są zaliczane do organizacji społecznych. Jednak partii politycznych nie zalicza się na ogół do organizacji pozarządowych, powodem niewłączania do tych organizacji  jest zbyt bezpośrednie powiązanie tych pierwszych z władzą publiczną.

Popłynąłem tak? Gdzie piłka, a gdzie polityka? Przystępuję do obrony. Organizacje członkowskie – ten punkt jest oczywisty, najlepszym przykładem jest Barcelona czy Real.

FC Barcelona – kibice, którzy są jednocześnie członkami klubu (27 lutego 2015 było 144 756 socios), dzięki czemu mogą współdecydować o jego losach. Członkostwo otrzymuje się poprzez dokonanie rejestracji i uiszczanie rocznej wpłaty. Wiąże się ono z wieloma przywilejami.

Real Madryt – klub należy do 93 549 socios (2009 r.). Najszybciej socios zostają osoby spokrewnione z innymi współwłaścicielami klubu (socios), w innych przypadkach obowiązuje z reguły czas oczekiwania. Wszystko zapisane w statutach.

Każdy z wielkich klubów posiada  przy sobie fundację która wspiera w konkretny sposób biednych, porzuconych, etc. Organizacje powiązane z władzą publiczną? Banał. W tym miesiącu, władze Gliwic przeznaczyły 7 milionów na klub piłkarski Piast Gliwice. Jak sądzicie, podniosło to ich reputację w oczach kibiców? Jestem pewny, że wykorzystają ten fakt przy następnych wyborach. OK, dlaczego nagle wyskakuje z polityką i partiami? Bo polityka to gorący temat w crowdfundingu. Ostatnio sam przywoływałem kilka przykładów projektów z prawa i z lewa które rozgrzały tłumy. Debatowaliśmy też o tym czy niedługo kampanie w Polsce będą finansowane społecznościowo. No to „tadaa”, właśnie na naszych oczach kształtuje się ruch który jest bardzo podobny i gra na podobnych emocjach. Strukturalnie przypomina wyżej wspomniane, więc nie ma kłopotu by stworzyć projektodawców i wspierających. Postawię tezę czwartą – piłka ma szansę szybciej niż polityka zdominować crowdfunding. Marzy mi się pojedynek albo inaczej mówiąc „derby Madrytu” na działania wokół zbiórki crowdfundingowej. Zbiórki na budżet klubu, konkretnego zawodnika czy wyjazd kibiców – a to już się właśnie powoli zaczyna.

  1. Fani Interu ratują klub – dodajmy że to klub o wielkich tradycjach.
  2. Jamajka wysyła kobiecą kadrę na Mistrzostwa  – nie ma kasy, są kibice. Kibice pomogą, może będzie medal a dziewczyny spełnią swoje marzenia. Każdy zyskuje!
  3. Kizazi czyli nowa marka piłki – kup piłkę i wesprzyj fundację. Crowdfunding w pigułce.
  4. Wspólnie z OL wspieraj walkę z rakiem – jeden z największych klubów Francji pomaga w walce z rakiem.
  5. Duńczycy dostają pomoc od Niemiec – dwa kluby z dwóch krajów i piękny gest.

25-football-funny-go-to-your-people

EKSTRAKLASA

Myślicie że to ruch który tworzy się na świecie, a u nas istnieje szczątkowo. Nieprawda. Również w poprzednim artykule opisywałem serwis Kickin24. Jeżeli się nie mylę, wtedy właśnie zaczynali, a dziś mają na koncie pomoc w kilku inicjatywach i listę nowych klubów które postanowiły im zaufać.  Marki z pierwszej ligi, szkoły sportowe o uznanej renomie czy mniejsze lokalne inicjatywy również godne wsparcia.

Wigry Suwałki  zbierały na autokar dla młodzieżowych grup piłkarskich. Wszystko się udało – 102.611 PLN to wynik który w każdej dziedzinie polskiego crowdfundingu robiłby wrażenie.

UKS Siekierki Warszawa, nie martwcie się też nie wiedziałem że istnieje taki klub. To projekt lokalny, drużyna zbierała  na ogólne funkcjonowanie. Udało się, 106 % normy wykonane.

Amp futbol z Polakpotrafi.pl  – projekt z wszystko mówiącym opisem ” Reprezentacja Polski piłkarzy po amputacjach ma szansę zagrać na Mistrzostwach Świata w Meksyku! Nasza drużyna istnieje dopiero od dwóch lat, ale rozegrała już 27 międzynarodowych meczów, w których strzeliliśmy 66 goli. Pomóż nam jechać na Mistrzostwa! Pomóż nam wygrywać!”. Kibice dopisali prawie 24 tysiące złotych przelane na ich konto.

Wynik

Polska tworząca nowy system szkolenia młodzieży, świetne wyniki dorosłej kadry i Robert Lewandowski jako marka, to wszystko wyznacza jasny przekaz – warto inwestować w piłkę. Pojawi się wiele inicjatyw  z piłką związanych, bo moda na futbol nad Wisła wraca. Ludzie w Polsce znów nie wstydzą się swojej pasji, a piłkę nożną traktowano u nas jako świętość od zawsze. A za świętość Polacy są w stanie wydać wszystkie pieniądze. Jestem przekonany, że już  w niedługim czasie czeka nas wysyp projektów crowdfundingowych związanych z kopaniem „biedronki” dla kibiców niedzielnych czy zorganizowanych grup kibicowskich. Mam nadzieję że  akcje społeczne takie jak „Nie dla zwolnień z WF-u” i trend chwalenia się znajomością piłki  (zapraszam na Twittera kiedy jest mecz, zgłupiejecie),  spowodują uformowanie się silnego skrzydła polskiego crowdfundingu z napisem „POLSKA PIŁKA NOŻNA”. Jako oddzielna kategoria.  Niemożliwe?

Ten Pan został trenerem bo grał w grę, menadżera piłkarskiego. To jest w piłce piękne – możliwe jest absolutnie wszystko…

coach_906534

#ActionForCabbies

Uber wjechał w rynek transportowy z całą mocą. Teraz problem, który dotyczył taksówkarzy z Francji, odczuli silnie Brytyjczycy. Przy okazji w to wszystko wmieszany został crowdfunding. Wojny jeszcze nie ma, ale może się zacząć wskutek takiej oto zbiórki: ActionForCabbies

Akcja pod dramatycznym apelem „Pomóż ocalić naszą słynną czarną taksówkę i przyszłość 25.000 taksówkarzy, ich rodzin i związanych z nimi przedsiębiorstw” jest niczym innym jak próbą pozyskania funduszy na kontrolę sądową.Taksówkarze zarzucają Uberowi iż pozyskał możliwość jazdy po Londynie w sposób daleki od poszanowania prawa, nie powinien dostać licencji a także poważne uchybienia w kwestiach proceduralnych.

Do tego w konsekwencji bezprawnego pojawienia się nowego środka transportu ucierpieli ludzie. „Sałaciarze” z Wielkiej Brytanii muszą jeździć dłużej i więcej by móc w jakikolwiek rozsądny sposób konkurować z Uberem. Pasażerowie poruszają się pojazdami które nie są bezpieczne, a osoby niepełnosprawne mają utrudniona możliwość poruszania się ze względu na małą przystępność samochodów z pewnej aplikacji…

No i gdyby jeszcze tyle zarzutów nie przekonało sądu, gdzieś w tle pojawiają się ekolodzy, twierdząc że to własnie w dużej mierze Uber jest odpowiedzialny za potężny wzrost zanieczyszczenia powietrza w Londynie. Samochody tego przewoźnika pojawiły się tam w roku 2012 i od tej chwili Londyn z 8 pozycji na świecie, podskoczył na lokatę pierwszą. A wygrana w konkursie braku tlenu w mieście, nie jest chyba tym o czym marzą mieszkańcy UK.

Co jeżeli sądy i komisje nie przychylą się do tez postawionych w tej akcji?

Black Cabs które uznawane są za najlepsze taksówki na świecie będą cięły poziom. Zmienione zostaną stawki, odgórnie i sprawiedliwe do tej pory regulowane, a śrubowane wymogi bezpieczeństwa i komfortu jazdy spadną na łeb na szyję.

Wszelkie niewykorzystane środki na zakończenie projektu zostaną ponownie zainwestowane w PR i marketing.

Grupę „wkurzonych” założyła Artemis Mercer – żona jednego z poszkodowanych, próbując rozruszać równolegle kampanie na różnych profilach społecznościowych. Kilka słów od tej Pani:

„Transport for London jest nieudolny.Oni naprawdę muszą przestać zajmować się głupotami. Zamiast tego mogliby zająć się przepisami licencyjnymi które wymagają zmian. Powiedziano mi, że to blisko 800 licencji tylko w zeszłym tygodniu. Ma to zasadnicze znaczenie dla bezpieczeństwa publicznego, a TFL nic z tym nie robią. No i działają poza swoimi kompetencjami poprzez nadawanie wadliwych licencji oraz tworzenie operatorów, którzy działają poza ramami prawnymi. Do tej pory mieliśmy dwupoziomowy system prawny, regulujący ustaleni między wynajmem pojazdów prywatnych i taksówek. Gdy TFL wydał Uberowi licencję w 2012 roku, skutecznie stworzył trzeci poziom systemu – więc nadał sobie prawa do bycia głównym regulatorem”.

Co ciekawe, bardzo podobne stanowisko zajął w ubiegłym roku Burmistrz Londynu, Boris Johnson.Wyraził poparcie dla tego punktu widzenia, pisząc w The Telegraph: „W chwili obecnej prawo jest systematycznie łamane – lub przynajmniej obchodzone – przez stosowanie tej aplikacji. Dopóki Parlament nie ma odwagi by zmienić prawo, musimy podtrzymać istniejące i długotrwałe różnice prawne między Black Cabs a innymi przewoźnikami”.

black-cab-03_3318709b

Na działania przeciwko marce, Action for Cabbies potrzebują bagatela 600 tysięcy funtów. Pokryje to koszty kontroli i ma zapewnić dokładną kampanię informacyjną wokół całego tematu. Jeżeli zajdzie potrzeba sfinansowania kolejnych kroków, również rozważany będzie crowdfunding. Gazety słusznie wspominają podobną akcję, która miała miejsce u naszych zachodnich sąsiadów. Niemcy 4 lata temu przeprowadzili skuteczną kampanię sądową i Uber  zmuszony został do wycofania się z trzech niemieckich miast – oficjalnie powołując się na liczne trudności logistyczne. Operuje już tylko w Berlinie i Monachium. Na pytanie zadane przez prasę angielską, dlaczego taksówkarze z Wysp zajęli się sprawą tak późno Mercer odpowiedziała : ” Nie mam pojęcia, ja tylko założyłam grupę na FB która rozrosła się do rozmiarów 20 tysięcy ludzi”.

Projekt ma jeszcze 56 dni do końca, zebrał już prawie 440 osób które wsparły go sumą prawie 24 tysięcy funtów. Jedyną nagrodą są podziękowania społeczności taksówkarskiej. Na stronie zbiórki roi się aż od słów wsparcia. Jeżeli w Wielkiej Brytanii uda się przeprowadzić kolejną skuteczną walkę z uprzywilejowanymi przewozami na telefon, Uber może mieć poważny problem w Europie. Kierunek działania zostanie jasno wyznaczony – kto wie w ilu państwach później, będzie musiał sobie radzić z takimi pozwami?

Uber-App

 

 

Siusiaj na stojąco i łap fale w lejek.

Nie ma drugiego takiego miejsca na całej naszej planecie jak Kickstarter. Przebija go chyba tylko japońska część internetu. Platforma ta pokazuje, że wyobraźnia ludzka jest nieograniczona, a dowodem na to będzie dzisiejszy wpis. Na początek przedstawiam kampanię dzięki której oddasz mocz do pisuaru niezależnie od płci.Przed Państwem zdrowie, uroda, higiena i wyzwolenie w jednym:

Lejek do oddawania moczu.

Jeżeli jesteś kobietą i uważasz, że natura popełniła błąd dając Ci wielokrotny orgazm zamiast możliwości sikania na stojąco – to projekt dla Ciebie. Rozumiem, że niektórzy boją się bakterii, ale reklamowanie tego projektu, jako gwarant bycia nowoczesną kobieta…nie wiem ja na miejscu Pań wolałbym zostać jednak w zacofaniu. Ale skupmy się najpierw na technikaliach. Osobiście zabiłbym za możliwość obejrzenia tej reklamy w TV. Zaraz obok tabletek na nietrzymanie moczu i podpasek potrafiących kierować samochodem.

„Biegasz, uprawiasz sport. Codziennie mierzysz się sama ze sobą. Partner lub Partnerka zamęcza Cię i nie daje żyć. Godzina biegania staje się dla Ciebie wyzwoleniem, ale nagle atakuje Cię coś strasznego. Nazwijmy rzecz po imieniu: siku Ci się chce. Nie masz gdzie i nie masz jak. Kolejny raz przeklinasz mężczyzn i ich super moc sikania na drzewa. Zaczepiasz mijającą Cię własnie siostrę w płci. Zrozumie Twój ból. Pytasz  czy nie wie gdzie znajduje się najbliższa toaleta. Ona uśmiecha się szelmowsko, odpowiada że nie ma pojęcia, ale ma dla Ciebie rozwiązanie kłopotu”. Brzmi trochę jak początek pornola prawda? Gorzej kiedy ta Pani wręcza Ci dziwny rożek, pozwalający na oblanie znienawidzonym sąsiadom samochodu. Zostajecie przyjaciółkami na całe życie.

Nie wiem co rozwaliło mnie bardziej, koncept tego filmiku czy fakt że rozbudowałem tylko trochę zamysł autorów kampanii. „Make new friends” brzmi jak kosmos. Ale to tam jest!!! Podpowiadają również gdzie jeszcze przyda Wam się lejek do lania na stojaka. W samochodzie, w pociągu, podczas chodzenia po górach. Dodam coś od siebie – spacer z psem by towarzyszyć pupilowi w znaczeniu terenu, piknik z rodziną, łódka albo basen. Jak się zastanowić, to ten produkt zadziała nawet na międzynarodowej stacji kosmicznej. Oglądaliście może taki film?

Mel Gibson słyszy w nim myśli kobiet. Co usłyszała autorka akcji? Wole nie wiedzieć. Idźmy dalej, bo w opisie robi się już tylko ciekawiej: „Opakowanie 10 – 15 rożków eliminuje konieczność kontroli nad pęcherzem”, do tego możecie dobrać różne kolory tak by chyba zgrywały się z pisuarem, ulicą lub kolorem oczu ukochanej osoby. A co! Jak sikać to z klasą! Produkt w pełni podlega recyklingowi i jest przyjazny dla środowiska. Oznacza to, że po wyrzuceniu do kosza specjalne maszyny przemielą go na kolejny rożek. No o taki świat walczyliśmy :). Wątpliwości nie rozwiane? Genialność całego patentu pokazana jest na minimalistycznej rycinie, zawstydzającej największych kreatorów mody.5892d0e2a8859d0402ed194a3755fc1a_original

Co do samej zbiórki – tutaj również kładzie wszystko na łopatki. Za docenienie wysiłków autorki konkretną wpłatą, dostaniecie po prostu więcej rożków. Nie potrzebujecie 30? Spokojnie, mogą posłużyć np. jako wafelki do lodów.

Żeby panowie nie czuli się poszkodowani, mam również coś co dla Was chłopaki.

Wave Wrecker

Wygraj epicką bitwę. Pokonaj fale. Bądź bilą. Sorry zagalopowałem się. Może taka kampania: „Mieszkasz może nad oceanem i cierpisz na sklerozę? Zapominasz zabrać deski a stado napalonych turystek czeka tylko by popatrzeć jak mierzysz się z prądem morskim? Nie bój się, to odpowiedź na Twoje kłopoty. Byli już ludzie „latające wiewiórki”. Czas na „człowieka sztokfisza”. Krzyknij „sorry śledzie, człowiek jedzie” i poczuj sól w ustach. To już nie brzmi jak porno, ale film klasy Ź. Superbohater nadmorskich kurortów. Przecież zawsze chcieliśmy się tak poczuć. Oczyma wyobraźni widzę setki dzielnych mężczyzn spędzających tak czas nad Bałtykiem. Dzielne małżonki uprawiające parawaning i oni…

Oprócz niesamowitych doznań, ten kombinezon ma być przydatny dla służb. Ratownicy szybciej dotrą do topiących się ludzi i ułatwią sobie powrót na brzeg. Mogę dodać, że proszę też by nad zakupem sprzętu pomyślało wojsko. Może to nie byłby najtajniejszy desant świata, ale według mnie np. lądowanie w Normandii dzięki temu nie przyniosłoby tyle ofiar. Po prostu Niemcy nie wiedzieliby co jest grane…

W przeciwieństwie do wcześniejszej zbiórki pakiety oferują coś więcej niż 30 kostiumów do podboju plaż. Możecie dostać czapeczki, etui na telefon czy strój dla dziecka!

Jeżeli zastanawiacie się jeszcze co kupić drugiej połówce na Walentynki – chyba rozwiązałem problem.

Dzięki Kickstarterowi On popręży muskuły, sunąc jak katamaran po falach najbliższego jeziora.Ona gdyby w tym czasie zachciało się jej „za potrzebą” nie straci ukochanego z  oczu. Po prostu wyjmie lejek dopasowany do kreacji i dołączy potem razem z dzieckiem do wybranka. A po wszystkim pójdą na kolację z nowymi przyjaciółmi, których poznali w trakcie biegania.

Dziękujemy Kickstarterze! Dobrze że z nami jesteś!

 

W co się bawić? Podpowiedzi na styczeń.

Pierwszy miesiąc Nowego Roku przywitał Was „pracowniczym kacem” i nie możecie odnaleźć się po zasłużonym odpoczynku? Nie wiecie w co włożyć ręce, telepiące się od rzuconych w noworocznym postanowieniu papierosów? Oszukajcie organizm i zanim przejmować się stresem po urlopie (tak to udowodnione zjawisko przez amerykańskich – no bo jakich innych – naukowców) zażyjcie dawkę solidnej rozrywki! Żeby obyło się bez szoku, proponuję by dawkować  ją sobie powoli. Najlepiej zacząć od delikatnej wpłaty na prezent który przyjdzie za jakiś czas. Oswoicie się z myślą o zabawie i zrobionej sobie przyjemności. Idealny do tego będzie crowdfunding. Jeżeli nie macie czasu na poszukiwania, nie szkodzi – zaraz coś znajdziemy, Polakpotrafi.pl cz Wspieram.to obfitują w ciekawe projekty „rozrywkowe”.

Kategoria Film:

Stan na dziś –  dominuje jeden portal i jest nim Polakpotrafi.pl. 5 projektów filmowych w toku. Na Wspieram.to akurat w tej kategorii nie uświadczycie chwilowo żadnego. Jakie filmy znajdziecie na Polaku? Od wspomnianego w jednym z wcześniejszych tekstów PoDrodze Afryka czyli podróżniczego cuda od wnuka słynnego podróżnika Arkadego Fiedlera, przez Pół wieku poezji później wiedźmińskiej historii od fanów dla fanów, po produkcję którą chcę Wam przybliżyć:

Behind the Mentality film dokumentalny, który pozwoli Wam nauczyć się kilku snowboardowych trików. Przed wyjazdem na stok pozycja obowiązkowa. Zaimponujecie znajomym, być może przywieziecie kilka złamań, ale czego się nie robi by dobrze wypaść prawda? Byle nie z wiązań (badum tss). 25 h do zakończenia projektu, kwota która pozwoli wydać produkcję już zebrana – więc nic nie ryzykujecie. Pakiety od złotówki po 10000 zł. Po przelaniu ekipie 50 złotych, dostaniecie zaproszenie do kina, pocztówkę, oczywiście film na dvd,  naklejkę i podziękowania  w napisach końcowych. Zawsze warto być w napisach końcowych – zawsze.

Kategoria Muzyka:

Żeby było sprawiedliwie teraz zaczynamy od Wspieram.to. Muzycznie naprawdę dają radę, aktualnie 7 projektów, rozstrzał od muzyki chrześcijańskiej – nowa płyta Mate.O – po wirtuozkę gitary basowej Kingę Głyk (Uważacie, że to nudny instrument? Zapraszam na Jej zbiórkę- zmienicie zdanie). Jednak moją uwagę przykuł:

#Road2Dreams – hip-hopowy album producencki

Pablo Shifty, osoba którą zainteresowani rapem i rnb powinni kojarzyć całkiem nieźle. W Polsce współpracuje z RXX Desant, ale na jego koncie pojawiły się nazwiska artystów z USA, Kanady, Belgii czy Tunezji. Jak sam mówi o płycie którą chce wyprodukować, ma być to „największy polski projekt muzyczny”. Odważne słowa? Jeżeli płyta ujrzy światło dzienne, ma być naładowana nazwiskami znanych na całym świecie raperów. Co możecie dostać pomagając w realizacji tego celu?  Tapety na pulpit, koszulki, płyty z autografem i podziękowania jako intro na płycie. To jak, chcecie wpaść na jeden krążek z Wiz Khalifą?

 

Polakpotrafi.pl ugości Was równie bogatą ofertą. Dokładnie 7 projektów, jak się pewnie domyślacie również nie wszystkie skupione są na muzyce jednego gatunku. Możecie stać się współproducentami teledysku formacji Lady Extasy grającej w klimatach Depeche Mode czy NIN, wesprzeć mocno lirycznego (takie mam wrażenie) Julka Lesińskiego albo pomóc w wydaniu debiutanckiej płyty zespołowi Bea.B,

TyJaMy- Czyli Fragmenty Listów Niewykorzystanych.

Dziesięć osób, sekcja dęta i sekcja rytmiczna, wszystko pod zarządem dwóch Pań. Beata Banasik i Edith Wilk.  Liderką jest Pani BB. Studiowała w dalekiej Francji , co nie przeszkodziło jednak w Polsce bywać i być nagradzaną na różnych przeglądach Piosenki Aktorskiej czy Poezji Śpiewanej. 3 dni do końca projektu i brakuje symbolicznych dwóch stówek. Bardzo to wszystko ładne i z klasą. Możecie wesprzeć już od złotówki, ale jeżeli chcecie pomóc z gestem – znajdziecie też pakiet za 2000 złotych. Ujął mnie właśnie ten ostatni, bo oprócz płyt, koszulek, plakatów znajdziecie coś takiego „a w ogóle to osobiście siądę w auto i przywiozę Ci te wszystkie nagrody :)”. Cudo. Poratujesz królewiczu i królewno :)?

Kategoria Książki/Pisma/Publikacje/Komiksy:

Zaczynamy od platformy z mniejszą liczbą, co nie znaczy że z mniejszą jakością! Wspieram.to uraczy nas trzema książkami i dwoma komiksami. Wyjątkowe książki dla dzieci, mające przybliżyć sztukę czyli W Ramietłumaczenie jednej powieści na język angielski, powieść dla Strażaków i projekt Polski Duch – superbohater

5922_project

Polski Duch to komiks. Komiks który opowiada o szarej rzeczywistości, z którą większość z nas codziennie się zmaga. Karol, główny bohater przeżywa jednak wyjątkową przemianę…więcej dowiecie się jeśli pomożecie autorom. No właśnie, a kto stoi za tym dziełem?

Piotr Gaszczyński – scenarzysta, Arek Hinc kolorysta, Grzesiek Kaczmarczyk – rysownik,kolorysta, Tomek Kleszcz – współscenarzysta, rysownik, kolorysta, Łukasz Molenda – kolorysta, Mariusz Topolski – kolorysta , gościnnie pojawił się również Maciej Pałka człowiek którego nie trzeba miłośnikom komiksów przedstawiać. Pomóc możecie od 12 zł do 4 stówek. Oprócz komiksu możecie dostać oryginalną planszę ale też fajny retro plakat. Warto. Zaciekawieni? Zajrzyjcie koniecznie tutaj: polskiduch.pl

 

Polakpotrafi.pl  komiksów aktualnie nie posiada, ale stoi za to literaturą.

14 projektów, pozwolicie więc że nie wymienię wszystkich. Jeżeli szukacie czegoś do czytania polecam cztery pozycje: Z pamiętniczka barmana – zbiór opowiadań i opowieści, Kolekcja pośmiertnych portretów powieść człowieka piszącego kiedyś np. do Cd-Action, tomik wierszy i wyjątkowa monografia.

Beat Generation: Sacrum i profanum 

Posłużę się cytatem ”  Wiara, że narkotyki poszerzają ludzką świadomość. Stworzenie podstaw dla hippisów. Zabawa, wolna miłość i niekończąca się radość życia. Bunt przeciw hipokryzji, społeczeństwu i władzy…Podróż do źródeł amerykańskiej kultury i mentalności rewolty.Kerouac, Ginsberg, Burroughs. Legendarny Neal Cassady.”  Wesprzeć możecie od złotówki, a ostatni pakiet o okrągły 1000. Nagrody to dwa wydania książki, przypinki, podziękowania czy koszulki.  Połączenie nauki i rewolucji w literaturze? Odwołania do religii? Nie wiem jak Wy, ale ja biorę.

Kategoria Gry:

Dominacją Polakpotrafi.pl zaczęliśmy w filmach, Wspieram.to odbija sobie jednak dysproporcje w grach. Niezależnie czy mają być to gry wspierane prądem czy nie – na Polaku znajdziemy aktualnie jedną zbiórkę (dokładniej rzecz biorąc – kontroler symulatora lotów).

Wspieram.to odpowiada trzema planszówkami.  Simurgh gra która debiutowała już na Kickstarterze, Projekt Wargamer interaktywny system gier planszowych i Mistfall:

Mistfall – spolszczenie.

Gra została już ufundowana na Kickstarterze i otrzymała już ponoć liczne bardzo pozytywne recenzje. Jak autorzy opisują projekt?

„W czasie sesji w Mistfall grupa śmiałków rusza przez skutą lodami krainę o nazwie Valskyrr, aby przeżywać zaskakujące przygody oraz pokonać czające się w upiornych Mgłach monstra.  Gra jest regrywalna  – za każdym razem od nowa przygotowywany jest zarówno układ planszy, jak i cel główny oraz odbywane przez bohaterską drużynę spotkania. Gracze przygotowują swoje postacie na ostateczne starcie poprzez budowanie własnej talii kart, w skład której wchodzą zarówno magiczne przedmioty, jak i potężne umiejętności oraz zaklęcia.”

Silna grupa fanów już uzbierała kwotę potrzebną do wydania polskiej wersji gry. Polska wersja ma być bogatsza i pełna dodatków dostępnych tylko w Polsce. Pakiety od Dyszki do 3240 zł. Nagrody? Podziękowania, odblokowane dodatki (odsłaniane przy poszczególnych nowych progach). No bo chyba nie każecie mi traktować jako nagrody „dwie gry taniej”? Bo mamy tam również pakiety z 24 sztukami gry. Trochę pachnie przedsprzedażą prawda? No, ale nadal możecie zamówić jedną sztukę i cieszyć się pięknie wydaną polską wersją.

Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie, a stres wywołany NATŁOKIEM obowiązków minie. Jeżeli nie, musicie czekać na następne podsumowania. Może ktoś przysiądzie przy Kickstarterze ;)?

 

Crowd na barykady!

Przeglądając dzisiaj portale crowdfundingowe trafiłem na dwa projekty które wywołały mój uśmiech. Idealnie pokazują, że niezależnie od wyznawanych poglądów czy to z prawej czy z lewej – finansowanie społecznościowe jest dla Wszystkich.  Od razu wyraźnie zaznaczam, NIE OCENIAM ich i nie powiem który jest bliższy mojemu sercu. Chcę tylko potwierdzić tezę chłopaków  z PolakPotrafi.pl – czy serce masz po prawej czy po lewej, to crowdfunding jest też dla Ciebie i może być wykorzystany by sfinansować idee bliskie Twojej grupie.

 

Na pierwszy ogień:

Wspieram.to i WOŚP – Wirtualne Serce.

Każdy w tym kraju słyszał o Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Jeżeli jesteś trochę starszy – być może pamiętasz jej początki. Nikomu nieznanemu Pana w czerwonych oprawkach, który krzycząc „Siema” wbił się na trwałe w życie Polaków. Jeżeli jesteś trochę młodszy, być może urodziłeś się dzięki inkubatorom które to Orkiestra sfinansowała. Wspieram.to już od blisko 3 lat współpracuje z Orkiestrą i Woodstockiem. Jak sami piszą ” Wirtualne Serce Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy” to inicjatywa, w której możemy pokazać niesamowitą siłę serc internetowej społeczności! Podobnie jak  w zeszłym roku, pragniemy dać Wam możliwość stania się częścią wielkiego Wirtualnego Serca w zamian za wpłatę do „wirtualnej puszki” . Z każdą wpłatą Serce będzie rosnąć by finalnie zebrana kwota trafiła na szczytny cel! Okaż Serce, Wspieraj Serce!” Inicjatywa wydaje się skrojona pod finansowanie społecznościowe i na dwa dni do końca projektu na uzbierano już zakładaną kwotę. No właśnie, zapomniałem dodać że 24 finał WOŚP-u odbędzie się już jutro, pod hasłem „Mierzymy Wysoko!”. Przy tej edycji pieniądze zebrane do fizycznych i wirtualnych puszek, zostaną wykorzystane na zakup urządzeń medycznych dla oddziałów pediatrycznych oraz dla zapewnienia godnej opieki medycznej seniorów. W tej chwili licznik przekroczył już 23 tysiące złotych, a całą akcję poparło 625 wspierających.  Całość jest banalnie prosta, wystarczy:

  1. Zarejestrować się / zalogować się w serwisie Wspieram.to za pomocą maila lub FB.
  2. Wesprzeć Wirtualne Serce dowolną wpłatą.
  3. W zakładce „mój profil” odszukać sekcję Wirtualnego Serca, wybierać swój wzór, na którym Twoje imię i nazwisko widnieć będzie na Wirtualnym Sercu.

 

 

Nagroda jest równie prosta i satysfakcjonująca:

Dostajecie  możliwość wyboru wyglądu swojego Serca. Personalizacja jest możliwa niezależnie od dokonanej wpłaty. Dzięki wpłacie możecie w swoim profilu zaznaczyć konkretne serce , na którym pojawi się wasze imię i nazwisko. Dostępna jest również opcja wyszukania swojego serca i pochwalenia się nim np. na FB ;)!

Ambasadorami projektu zostali:   Michał Górecki, Jurek Owsiak, Sobota, Yuri Drabent, Michał Sadowski, Kasia Klich, Michał Wawrzyniak, Paweł Tkaczyk, Maciej Budzich, Tomasz Słodki, Matt Olech, Karol Paciorek.

W roku ubiegłym 862 osoby zebrały prawie 32 tysiące złotych.  Ogólnie przez trzy lata 4000 wspierających zebrało ponad 120 tysięcy złociszy. Robi wrażenie.

Wspominałem też o Woodstocku – bardzo ciekawi mnie co Wspieram.to wymyśli  z WOŚP-em w roku 2016 przy tej inicjatywie. Wiadomo już, że Woodstock będzie miał silny skład, potwierdzono Apocalypticę, Vintage Trouble czy  Tarje Turunen (byłą wokalistkę Nightwisha). Pójdzie tak dalej, to kostrzyński Festiwal dostanie potężnych ambasadorów, a to przy tego typu zbiórkach bardzo ważne. W zeszłym roku zebrano 10 tysięcy złotych na idee podobną do Wirtualnego Serca. Mogliście stworzyć własnego ludzika na Wirtualnym Woodstocku i znaleźć go w internetowym tłumie. Oprócz wsparcia imprezy na którą pewnie wielu z Was jeździ, można było otrzymać specjalny  zestawy od zespołu Shaka Ponk, przekazać pixelową wiadomość na niebie wirtualnego festiwalu lub spędzić trochę czasu z Radiem Woodstock. Jak widać metoda tworzenia crowdfundingowej społeczności sprawdzona i skuteczna. W tym roku powtórzą taką samą akcję? Zobaczymy :).

OK, teraz druga strona:

Kupuję świadomie, wybieram polskie -kampania edukacyjna.

Apele o kupowanie polskich produktów, produktów lokalnych i wspieranie polskiej przedsiębiorczości  szaleją od jakiegoś czasu po fejsbukowych tablicach wielu moich znajomych. Temat podejmowany na wielu opiniotwórczych portalach wywołuje burzliwe dyskusje.

Autorem całej akcji jest Stowarzyszenie Wybieram Polskę.

Piszą o sobie tak :”…kluczem do umocnienia naszej Ojczyzny jest sieć dobrze prosperujących polskich przedsiębiorstw, które budując gospodarkę, przygotowują lepszą przyszłość dla następnych pokoleń. Nasze stowarzyszenie realizuje założone cele poprzez przygotowywanie i przeprowadzanie kampanii społecznych, akcji informacyjnych, organizację szkoleń, kursów, konferencji oraz poprzez integrację polskich przedsiębiorców.”

Próbują kreować coś co nazywają „patriotyzmem konsumenckim”.

Bazując na  zakupach produktów rodzimego pochodzenia i od polskich przedsiębiorców mamy przyczynić się do ich umocnienia i wzrostu konkurencyjności polskich marek również na rynkach zagranicznych. Do tego ma to tworzyć więcej miejsc pracy dla Polaków.6d3531a92ab7870db2be3df43d8dab13

Jeżeli uda im się uzbierać pełną kwotę (mają prawie 3 tysiące złotych z potrzebnych 9, 8 dni do końca i prawie 40 wspierających) przeznaczą ją na  serię ulotek, broszur, plakatów, banerów oraz billboardów zachęcających do kupowania polskich produktów. Dodatkowe pieniądze zwiększą liczbę billboardów, a także pomogą w przeprowadzeniu konferencji na temat zagadnień patriotyzmu konsumenckiego.

213b8fbe25ad434f8c3c6408967c3452

Pakiety wsparcia zaczynają się od 1 złotówki, kończą na 5 tysiącach. W zamian możecie otrzymać:

• podziękowanie imienne na Facebooku.
• podziękowanie imienne w filmie podsumowującym kampanię edukacyjną.
• pisemne podziękowanie w formie dyplomu.
• pakiet materiałów informacyjnych (ulotki, broszury).
• torba na zakupy z hasłem „polski handel w polskich rękach”.
• koszulka z logo Stowarzyszenia Wybieram Polskie.
• zaproszenie imienne na konferencję poświęconą zagadnieniom z zakresu patriotyzmu konsumenckiego + obiad z prelegentami i organizatorami (w przypadku realizacji konferencji).
• realizacja jednego z billboardów kampanii w uzgodnionym z darczyńcą miejscu.
• partnerstwo dla firm – jeśli reprezentujesz polską firmę umieszczą  Twoje logo na 100000 naszych ulotek.

 

Ja liczę na to, że niezależnie od poglądów wyznawanych przez wspierających, rośnie w Narodzie moda na czytanie składów i bardziej świadome kupowanie produktów. Na wyszukiwanie lokalnych przysmaków, chwaleniem się Polską i tworzeniem zdrowej (podkreślam zdrowej!) konkurencji dla zagranicznych marek. Bo tak jak WOŚP wyzwala wielką energię pomagając chorym, to mamy też ogromne pokłady przedsiębiorczości i zrozumienia że mamy się czym chwalić w świecie….zmierza to chyba ku podsumowaniu…nie przedłużając więc…

Podsumowanie!

Tak powtórzę to – nie da się porównać tych dwóch projektów. Inaczej pisząc – byłoby to porównanie bardzo karkołomne, ze względu na widoczne gołym okiem różnice:

Jeden o znanej dużej marce, drugi promujący się głównie w internecie. Jeden charytatywny, drugi zbierający konkretne pieniądze na kampanie promocyjną – ale w zamyśle chcący wpierać większą idee (bo tak rozumiem patriotyzm konsumencki). I jeden i drugi ma jednak wielu przeciwników. I jeden i drugi budzi kontrowersje po przeciwnej stronie barykady i właśnie dlatego o nich pozwoliłem sobie napisać.

Crowdfunding nie jest zawłaszczony przez jedną stronę. Zawłaszczony jest przez pasjonatów konkretnych ideii, czy to „Miłość, przyjaźń i Muzyka”,  czy ” Bóg, honor, Ojczyzna”. Im więcej projektów zaangażowanych tym lepiej – przynajmniej według mnie. Dzięki temu, będą pojawiały się zbiórki z ogniem i dokonywać się będzie pewien „przemiał” i samoregulacja w świecie finansowania społecznościowego. Społeczność wybierze sama. Polecę prawie że Lennonem : niezależnie czy powstaną Ruchy Narodowego Crowdfundingu, czy Komitety Obrony Crowdfundingu – mam nadzieję, że ucywilizują trochę dyskusję obydwu grup i stworzą przestrzeń do wzajemnego wyścigu na rekordy zbiórek. Wyjdzie to wszystkim na dobre…więc z ekscytacją czekam na ten rok, licząc na zawody: kto w tym roku przyciągnie więcej ludzi na barykady?

Hip hip hiper Kapsuła

Podczas wywiadu przeprowadzanego z Jakubem i Michałem, pojawiła się kwestia polskich projektów technologicznych. Jest ich niewiele i cały czas czekamy na naszą wersję turystycznej lodówki która robi pranie, wiąże krawaty, a w nocy wyłącza telewizor. Na PolakPotrafi.pl trwa właśnie zbiórka którą kiedyś zapowiadaliśmy już na naszym portalu jako szczególnie wyczekiwaną, bo może poprawić humor wszystkim fanom rodzimych technologii. Może nie konstruujemy rakiety „Adam Małysz” dowożącej wodę na księżyc, ale grupa studentów z naszego pięknego kraju ma okazję wziąć udział w konkursie z pomysłem bardzo bliskim powyższej idei (swoją drogą wierze, że polskie pojazdy kosmiczne tak się będą nazywać, a te latające na krótkie dystanse będą godnie nosić imię Roberta Mateji).

Pomysł w skrócie wyjaśnimy na przykładzie.

Napadało śniegu, a Ty musisz zejść po bułki? Skończyły się papierosy, a jedyny otwarty sklep działa w innym mieście? Mamy rozwiązanie. Wsiądź do kapsuły i za 5 minut będzie po kłopocie. Kiedy zobaczyłem szkice pojazdu zaprojektowanego przez autorów zbiórki, od razu przypomniał mi się klasyk z dzieciństwa…

 

O co chodzi w tej futurystycznej  akcji? Hyper Łódź Team zgłosiła się do konkursu organizowanego przez amerykańską firmę przemysłu kosmicznego SpaceX. Zarządza nią Elon Musk, czyli facet którego możecie kojarzyć  jako założyciela PayPal, Tesla Motors i z tego że prawdopodobnie był wzorem dla Roberta Downeya Jr grającego Iron Mana.

W 2013 opublikował on zarys koncepcji stworzenia innowacyjnego środka transportu –  kapsuły pasażerskiej przemieszczającej się w specjalnej tubie z prędkością bliską prędkości dźwięku. W sierpniu 2015 ogłosił konkurs na dokładny plan konstrukcji tego ustrojstwa i design całego systemu. I tu na scenie pojawiają się dzielni żacy z Polski. Ich projekt dostał się do finału akcji Muska. Stworzyli całość pojazdu od podstaw ( konstrukcja, napęd, aerodynamika po kompleksowe systemy bezpieczeństwa)  ale o szczegółach muszą opowiedzieć w Texas U&M University. Jak wiadomo za coś trzeba tam dolecieć i przeżyć, stąd ten cały crowdfunding.

Jeżeli chodzi o szczegóły „crowdu”, to zaraz do nich wrócimy – teraz może kilka słów o samej wizji finałowego projektu. Żeby nie zapomnieć po dokładne i szczegółowe wytłumaczenie  zapraszam już teraz na ich stronę : https://hyperlodz.wordpress.com, W skrócie rzecz ujmując wygląda to tak:

By kapsuła stwarzała jak najmniejszy opór, nie będzie ona dotykała podłoża. Zdecydowano się więc na zastosowanie lewitacji magnetycznej. Tak, lewitacji – dobrze widzicie. Dzięki zastosowaniu specjalnie skonstruowanych silników magnetycznych kapsuła będzie mogła unosić się nad podłożem, składającym się z warstw różnych metali. Hamowanie awaryjne będzie odbywać się również w taki sam sposób. Rozpędzana będzie za pomocą elektromagnetycznych silników liniowych, rozmieszczonych w wyznaczonych miejscach w tunelu. Zapewnia to sterowność i  pełną kontrolą nad prędkością. Kształt kapsuły dopracowany jest tak, aby stawiała jak najmniejszy opór przepływowi powietrza. Na przodzie zamontowano sprężarkę która przepompowuje powietrze sprzed kapsuły, za nią, dzięki czemu kapsuła dodatkowo nie spowalnia. Całość opakowana jest szeregiem systemów bezpieczeństwa m.in. zapewniającymi  stabilizację i ochronę czaszki oraz kręgosłupa podróżujących na wypadek zbyt dużych przeciążeń, sensorami  monitorującymi  warunki podróży i stan pasażerów czy też skutecznymi zabezpieczeniami przeciwpożarowymi.

 

Uff, wygląda nieźle prawda?

Co do samej akcji crowdfundingowej- nie musicie już drżeć, czy im się udało. Tak. Mamy dwa tygodnie do końca projektu, a już uzbierali ponad 28 tysięcy złotych, co pozwala wysłać do Stanów już 4 twórców. Zaufało im dotąd 220 osób, więc mogę mówić o sporym sukcesie.

Pakiety pozwalają wesprzeć ich już od złotówki, ale jeżeli macie zbędne 8 tysięcy złotych – to też spokojnie możecie je przelać, w zamian za wyjątkowy pakiet nagród. No właśnie, co z nagrodami? Oto one, grafika „ukradziona” prosto z Polaka.

9d5d7ee0f9f753fa407fe3a565ffbb61

Mnie szczególnie zachęcił „tytył sponsora”. Sama strona projektu jest czytelna, autorzy dbają o kontakt ze społecznością (udało się nawet wysłać życzenia świąteczne wspierającym) i nie mam żadnych wątpliwości, że uzbierają pokaźną sumę. Zbiórka dostępna jest pod tym adresem: http://polakpotrafi.pl/projekt/budujemy-ultraszybki-pojazd-na-konkurs-w-texasie. PolakPotrafi.pl zaczęło Nowy Rok z przytupem i naprawdę mocnym akcentem. Ja wyrażam głęboką nadzieję, że coś w końcu ruszyło się w kwestii projektów technologicznych, a powyższy zapoczątkował obfity rok w polskim crowdfundingu. A teraz przepraszam…idę oglądać Jetsonów.

 

„(…)bo tu cały czas coś się zmienia”. Rozmowa noworoczna z Jakubem Sobczakiem i Michałem Połetkiem z PolakPotrafi.pl. Część 1/2

Na ten wywiad czekaliśmy naprawdę długo. W końcu udało się jednak zgrać terminy, a Rafał powędrował do biura PolakPotrafi.pl. Poczęstowany wodą i ciastkami, przepytał dokładnie Michała Połetka (#crowdhero w Polaku) i Jakuba Sobczaka (założyciela całej platformy).

Czytaj więcej

Hit lat osiemdziesiątych na ekranach kin?

Wielki przebój lat 80 ma szansę trafić na ekrany! Dragon’s Lair właśnie kończy zbiórkę na Kickstarterze. 3 dni do końca całego projektu i wyścig z nieubłaganym czasem. Uda się?

 

Dla tych którzy nie mają pojęcia o czym mowa, kilka słów wyjaśnienia. Dragon’s Lair to seria gier zręcznościowych wydana po raz pierwszy przez Cinematronics w 1983. Autorem grafik do niej był niejaki Don Bluth – wcześniej pracujący dla wytwórni filmowej Walta Disneya. Możecie go kojarzyć z produkcji takich jak:

The Secret of NIMH – „Film opisuje przygody pani Brisby, wdowy pod Jonathanie, który pomógł uciec szczurom z laboratorium NIMH. Pani Brisby musi uratować swojego synka Tymoteusza, chorujacego na zapalenie płuc. Pomóc mogą jej jedynie szczury.”

lub Anastazji – ” Film opisuje historię dziewczynki, która po przybyciu do Petersburga spotyka Dymitra, który dostrzega w niej księżniczkę Anastazję, najmłodszą córkę cara Mikołaja II.”

7488531.3

Właśnie ta doskonale znana wszystkim kreska i wyrazisty disneyowski styl żywej legendy Hollywood został zaimplementowany na potrzeby interaktywnego filmu. Bo dokładnie tym była produkcja ze smokiem w tle. Zbiorem animacji, które w pewnym momencie stawiały gracza przed zadaniem wykonania sekwencji ruchów dziś określanej jako QTE. Jeżeli wszystko poszło zgodnie z planem, „film” leciał dalej i po pewnym czasie znowu zostawaliśmy poproszeni o udział w krótkiej grze zręcznościowej. Kiedy gracz/widz nauczył się wszystkich sekwencji, dostawał piękną opowieść z fabułą pełną humoru, na długo przyciągająca przed ekrany czy monitory. No właśnie, fabuła. Najkrócej można opisać to chyba tak: seria opowiada o przygodach rycerza o imieniu Dirk The Daring. W oryginale przybywa on do zamku czarownika, w którym zły smok Singe przetrzymuje księżniczkę Daphne.

Jako że gra wyszła na kilka platform, doczekała się kilku części, mogliśmy śledzić przygody dzielnego wojownika w kilku wariacjach (skróconej w wersji na automaty) i kilku odsłonach (wersja PC np. doczekała się też historii rozpoczynającej się od momentu zatopienia miecza w trzewiach smoka, czy podróży do innego wymiaru) twórcy projektu na Kickstarterze mają z czego czerpać.

Sama akcja crowdfundingowa jest odpowiedzią na apele fanów, nadal liczonych w milionach. Gra dostępna jest na aplikacje mobilne, żyje w następnych pokoleniach dzięki emulatorom, więc miłośników Dirka ponoć ciągle przybywa. Stąd wziął się właśnie pomysł, by Dragon’s Lair wszedł w nową generację. Twórcy potrzebują co najmniej 550 tysięcy dolarów. Wcale nie tak wiele, biorąc pod uwagę że sama produkcja filmów animowanych kosztować może w normalnych warunkach od 55 do 240 MILIONÓW dolarów. OK, ale czemu nie poszli do sponsorów? Na pewno przecież znalazłaby się marka, chcąca zainwestować w tak znany produkt. Tu autorzy powiedzieli jasno – chcą zachować niezależność, a crowdfunding dużą dozę tej niezależności gwarantuje. Ładnie? Gdzieś jednak w tle pałęta się stwierdzenie, że w sumie chodzi o opłacenie ludzi, stworzenie storyboardów, teasera i pozyskanie opiekuna który dorzuci 70 milionów pozostawiając jednak wszystkie decyzje Bluth Studio. Przestaje już być tak magicznie prawda?

Pakietów i nagród jak zwykle w takich produkcjach zatrzęsienie: kolacja z twórcami, wydruki z tłami prosto z gry, makiety i figurki z postaciami z gry, 5 dniowy kurs animacji u samego Dona Blutha, wasze nazwisko w napisach końcowych, karykatura dotującego, rysunki „podpisane” przez postaci w grze, box z filmami jak robić animację, artbooki, czapki, koszulki i wieeele innych.

Brakuje prawie połowę kwoty, wspierających mają prawie 3 tysiące. Projekt traktowany jest jako szansa, ale i jak często bywa na tej platformie narzędzie sprawdzające faktyczne zainteresowanie fanów. Jeżeli uda się zebrać te 500 tysięcy, to być może dostaniemy produkt który ma szansę być ładną, klasycznie ręcznie rysowaną animacją, z dobrze znanym bohaterem i gagami które naprawdę bawią. Jeżeli nie? Dirk dalej będzie gościł na ekranach naszych komputerów i telefonów. Jak zwykle zdecydują ludzie. Studio Blutha ma 60 godzin na ostatnią sekwencję ruchów, która być może zdecyduje o powodzeniu filmu. Zupełnie jak w grze…

 

 

 

 

 

 

 

Fantastyczna wioska.

Witaj, wędrowcze. Trafiłeś w dobre miejsce. Widać, że od wielu dni jesteś w podróży. Nazywam się Bianka, jestem karczmarką. Wejdź do środka, ogrzej się przy ogniu, tylko bądź cicho, kilku gości już śpi na piętrze. Podam ci miodu i jadła, posil się. W łaźni jest gorąca woda, aby zmyć z siebie trudy podróży.

Nasz Grododzierżca rozesłał posłów do ludzi w całym kraju. Do zbiórki nawołuje, dary rozdaje, do Wioski zaprasza. Nie słyszałeś o tym jeszcze? Posłuchaj zatem, jak brzmi poselstwo…

Wioska Fantasy czyli projekt który 11.11.2015 uzbierał całą kwotę potrzebną na realizację. Dzisiaj kilka słów o tym wyjątkowym miejscu.

Kuńkowce – mówi Wam coś ta nazwa? Południowo – wschodnia część naszego kraju, niedaleko Przemyśla. Dokładnie tutaj:

kun

To właśnie tam stanął warowny gród, dla ludzi którzy jak sami piszą „są otwarci na fantazje”. Oaza dla wszystkich spragnionych średniowiecznego klimatu, miłośników LARPów czy chcących inaczej niż zwykle spędzić czas. Wioski tematyczne to temat dość nieźle znany. Jeżeli chcecie wyruszyć w podróż ich szlakiem czy więcej o nich poczytać, załączam taką oto listę: klik!

Wystarczy tylko napisać, że oprócz bohaterów tego tekstu, możecie trafić do Wioski Karate, Wioski Kapereskiej czy Sierakowskiej Wioski Hobbitów. Dodajmy do tego Hogwart pełen czarodziejów czy szkołę Wiedźminów i chyba jasne staje się, że miłośników tego typu atrakcji zaczyna być coraz więcej.

Wioska Fantasy z Kuńkowic działa od 5 lat. Stworzono tam w pełni funkcjonalny kompleks. Miejscowi mogą podjąć gości strawą, zapewnią im dach nad głową i nawet kąpiel! Mogą kuć własną broń i zbroje, a nawet hodować zwierzęta. Wytyczyli szlaki idealne do malowniczych spacerów. Od 2 lat równolegle rozwijają drugą, niedostępną i srogą „osadę dzikich”. Planują już cały rozległy park. Ponoć nie sposób krótko oddać klimatu tej inicjatywy. Tutaj znajdziecie ich profil na FB, tutaj dłuższą historię klik.

OK, zapytacie pewnie to po co im ta zbiórka? W wiosce wybuchł pożar, zbierają więc na częściową odbudowę i przygotowania do nowego sezonu. A ten ma być pełen wrażeń. Podczas odwiedzin zobaczyć będzie można:

– w jaki sposób funkcjonuje żywa scenografia;

– powstanie system użytkowników, dzięki któremu będzie można dołączyć do mieszkańców, a wasze postacie ożyją;

– sklep i wypożyczalnię kostiumów;

–  liczne wydarzenia, w których będziecie mogli brać udział, takie jak np. GOT LARP.

Tym, którzy mają za daleko pod Przemyśl, zaserwują vloga, liczne relacje filmowe, a także spotkają się  z nimi podczas licznych wyjazdów na polskie i zagraniczne konwenty. Akcja crowdfundingowa przeprowadzona jest rewelacyjnie. Bardzo dobre i szczere filmy. Mnóstwo materiałów dodatkowych publikowanych na YT czy FB. Pierwszego dnia zebrali już 35 procent pierwszego progu. Idealnie trafili do swojej społeczności, stwarzając proste i autentyczne wrażenie, że nieważne czy mieszkasz w Kuńkowicach, jesteś przejazdem, czy dotujesz wioskę przez internet – jesteś jej częścią.

Za pieniądze które jak dotąd udało im się zebrać wyposażą Wioskę w bardzo potrzebne środki gaśnicze, naprawią instalacje wodociągową, wstawią dodatkowe okna i przygotują się na zimę. Jeżeli jakimś cudem (a nie takie już w crowdfundingu widziałem) uzbierają 10 tysięcy złotych dotychczasowa „Karczma Pod Wisielcem” stanie się „Gospodą Pod Dębem”, eleganckim lokalem znanym ze znakomitego jedzenia i wspaniałej łaźni, której nie powstydzi się nawet odwiedzające ich rycerstwo.

Mocno wypchana jest również lista nagród, dostać możecie:

– wpis w księdze darczyńców

– goniec, zwany potocznie listonoszem dostarczy Wam pocztówkę z pozdrowieniami od załogi

– możecie korespondencyjnie nakarmić kozy :)

– mapa i list z podziękowaniami

– zaproszenie na weekend w Gospodzie Pod Dębem, miejsca idealnego na sesję RPG, planszówkę czy  pogadania w dobrym towarzystwie

– nagrodę losowaną pod koniec zbiórki z puli przeznaczonej przez Wioskę i ich darczyńców

– płytę DVD z kompletem materiałów promocyjnych – filmów i zdjęć.

– plakat

– zakładkę

– gipsową czaszkę z pieczęcią

– kartę postaci, konto bohatera w bazie

– strój fantasy

– przywilej zamieszkania na podgrodziu

– gród na jeden wieczór (tak, na własność)

– tytuł rycerski wraz z tarczą wiszącą w grodzie i własnym herbem na niej wykutym

– impreza integracyjna dla firmy, rodziny, związku zawodowego

– możliwość stworzenia własnej lokacji.

I nagroda która spodobała mi się straszliwie. Cytuję:

” * Sezon na „Wiedźmina” – nagroda specjalna *

Przyłączamy się do cudownej fali entuzjazmu, jaki obecnie towarzyszy Wiedźminowi dzięki pracy CD Projekt RED. Ogłaszamy nagrodę specjalną zarezerwowaną dla twórców gry. Jeżeli CD Projekt dołączy się do zabawy, cały następny sezon w Wiosce Fantasy poświęcamy „Wiedźminowi” – zarówno temu książkowemu, jak i wykreowanemu przez gry komputerowe. Zorganizujemy cykliczne wydarzenia w klimacie Wiedźmina, będziemy tworzyć kostiumy, rekwizyty i scenografie, wszystko po to aby świat sagi ożył w naszej wiosce. Nie umieszczamy tu żadnych kwot. Mamy nadzieję, że firmie CD Projekt spodoba się pomysł. Jeśli podobnie jak my jesteś miłośnikiem sagi Sapkowskiego, zapnij pasy, bo czeka nas wspaniały sezon.”

48f966ebaa8665fc95c12ca87396ecc6

 

Zbiórka na Wioskę Fantasy jest potwierdzeniem tego o czym pisałem wczoraj. Ludzie tworzący polski crowdfunding potrafią docenić napakowaną zbiórkę, prawdziwość i chętnie pomagają w spełnianiu marzeń. Należy tylko dobrze się do tego wszystkiego przygotować i dać im szansę! Jeżeli chcecie więc poczuć się jak Wiedźmin albo rycerz zakonu stworzonego przez Waszego Mistrza Gry – wpłaćcie na Wioskę kilka groszy, wsiadajcie na koń i w drogę!

Polak Potrafi trafiło w dychę!

PolakPotrafi.pl wczoraj przebił barierę 10 000 000 złotych!

„Polski kickstarter” pomaga ludziom realizować swoje marzenia już 4 lata. No ale kto miał zająć się zbieraniem pieniędzy, jeżeli nie poznańskie złotówy 😉?

10 000 000 złotych. Dużo? Dokładnie rok temu można było za to kupić dowolną nieruchomość w Polsce. Za tyle można kupić wielką willę na Wilanowie. Można też sprezentować sobie zwykłe mieszkanko w Monako. Postawić biurowiec, dorobić się małej floty luksusowych aut. Można też kilka pokoleń żyć z odsetek. Albo tak jak ludzie którzy obdarowali się zaufaniem i pieniędzmi – sfinansować około 1967 marzeń. Największy projekt zebrał 284 110 zł. Jaki?

Pamiętny – Secret Service.

Projekt który wstrząsnął polską sceną crowdfundingową. Dla wielu stał się potwierdzeniem, że nie dorośliśmy do crowdfundingu, że kombinowanie mamy we krwi i ktoś zwyczajnie zarobił na sentymencie do znanej marki. Dla jeszcze innych, stał się on niefajnym elementem na drodze do powstanie nowego pozytywnego pisma – „Pixel” wychodzi i chyba ma się dobrze.

To właśnie ta zbiórka, skupiła wokół siebie największą jakże wciskaną Wam przez nas społeczność.

3688 ludzi wpłaciło swoje pieniądze. Dla unaocznienia – to mniej więcej tyle ile liczą sobie mieszkańców Mikołajki. Robi wrażenie! Cała akcja przeprowadzona była wzorcowo. Świetne nagrody, odsłaniana powolutku redakcja. Pismo miało wychodzić jako dwumiesięcznik, w całą zbiórkę zaangażowały się takie marki jak Muve.pl czy MSI. Atrakcyjne pakiety, koszulki z napisem „wskrzesiłem Secret Service”. Koniec tej historii tym bardziej zabolał. To jednak jedyna „wpadka” wizerunkowa która rzuca jakikolwiek cień na działalności PolakPotrafi.pl przez 4 lata. I to też bardzo mocno naciągana, bo zawinili raczej autorzy i w sumie sam serwis padł ofiarą ich wtopy.

4 lata na rynku. Nie będę udawał że nie znam trochę Polakowej Ekipy. Współtwórcy Natłoku (wydało się, chodzimy na pasku platformy crowdfundingowej!) są przecież częścią ich zespołu. Z niekłamanym żalem i jeszcze większym smutkiem muszę przyznać, że są jednymi z najbardziej pozytywnie zakręconych ludzi jakich znam. Jeżeli nie widzieliście Kuby i Michała to koniecznie należy nadrobić.

Do tego ciągnąc taką laurkę, posiadają wiedzę i fachowość widoczną gołym okiem.

Wracając na sekundę jeszcze do sprawy z Secret Service, pamiętam zmęczenie Michała kiedy do bladego świtu odpisywał wszystkim wspierającym którzy potrzebowali pomocy. Słynna też jest historia o tym, jak to Michał wspiera każdy projekt pojawiający się na Polaku. On to naprawdę robi – szaleniec.

Kuba ciągle gdzieś jeździ, robi tysiące zdjęć i filmików, ostatnio np. wylądował w Mińsku. Nie zdziwię się jeżeli nagle powstanie platforma o nazwie „Polakpotrafi – Białorusin też.eu”. Ja sobie tutaj wspominam, a może Wy nie wiecie czym jest PolakPotrafi.pl?

Doczekali się wpisu o sobie w Wikipedii:

Polak Potrafi– największa polskojęzyczna crowdfundingowa strona internetowa, na której przeprowadzane są zbiórki pieniędzy w celu sfinansowania różnorodnych projektów z wielu dziedzin życia. W ciągu pierwszego roku działalności firma pomogła zrealizować 15 pomysłów, zbierając na nie sumę 75000 złotych. Miała w tym czasie 230000 odwiedzin i 4000 użytkowników.We wrześniu 2013 r., platforma wypłaciła twórcom projektów już 1 000 000 złotych.

Dodać chyba trzeba, że sama platforma oferuje przejrzysty system finansowania „wszystko-albo-nic”. Oznacza to, że projekt musi być w pełni sfinansowany przez darczyńców, aby twórca otrzymał pieniądze. Jeżeli to się nie uda, wszystkie wpłaty od darczyńców są zwracane bez żadnych opłat.

Tutaj znajdziecie FAQ w który polecam się wczytać, jeżeli macie jakieś wątpliwości.

Coś jeszcze? Ich platforma prowadzi bloga, pomaga i współpracuje z autorami którym się udało, sprawdzają jak działają projekty które weszły już w życie. Szkolą i tłumaczą na czym to całe finansowanie społecznościowe polega.

Ale przede wszystkim pozwalają ludziom na niezależność. Ich społeczność jest wyjątkowa – pokazuje że dzięki kreatywności czy zwykłej ludzkiej sympatii można przenosić góry. Wpłaciliście coś na Polaku? Wiedzcie więc że:

1) Wspólnymi siłami zbudowaliście już szkołę w Nepalu.

Ten wpis w aktualizacji projektu jest jeszcze ciepły:

„Każdy z Was dorzucił cegłę do budowy szkoły w Nepalu! Wspólnie zrobiliśmy coś niesamowitego! Uzbieraliśmy 100 % na Polak Potrafił, Maciej Pastwa sprzedał swoje mieszkanie, w skrócie: mamy fundusze na rozpoczęcie budowy szkoły!
Ostatnie dwa miesiące były absolutnie wyjątkowe, a Wasze wsparcie odczuwaliśmy na każdym kroku: w rozmowach, w mailach, na naszych stoiskach, w przybywających „cegłach” na Polak Potrafi i koncie bankowym.
Jeden etap za nami, rozpoczynamy kolejny. Równie wyjątkowy. Na początku listopada Maciej i Sylwia jadą do Bakrang-6 budować szkołę.
Śledźcie nasze działania i relacje oraz wypatrujcie nagród :) Czujemy, że to dopiero początek niesamowitej historii :)”

Wszystko na bieżąco możecie śledzić między innymi na blogu : www.uprowadzonadonepalu.pl

 

2) Wydaliście kontrowersyjną grę z Korwinem w tle.

Chcieli 15000 zł, dostali prawie 75000. Gra karciana w której występują „uber femina”, „atomowy krasnal”, „lewacki feniks” czy „kuc bojowy”? Crowdfunding lubi to!

” Szczerze to progi powyżej 50k wymyśliliśmy dla picu – byle by były i teoretycznie było do czego dążyć. Ba, nawet podczas zbiórki, kiedy to po 3 tygodniach ledwo uzbieraliśmy 15k, nikt z naszej ekipy nie wierzył w dotarcie nawet do 50k (obstawialiśmy 30). To co się stało przez ostatnie dni było naprawdę cudem. Nie bójmy się tego słowa, to był CUD! Tylko w ostatnim dniu wsparliście nas na kwotę 20500 zł! Naprawdę nie nadążaliśmy z odświeżaniem strony, wstawianiem nowych grafik progów i odpisywaniem na wiadomości. Nie będziemy się rozpisywać, bo i tak nie jesteśmy w stanie wyrazić tego jak jesteśmy wam wdzięczni i ja bardzo jesteśmy uradowani z faktu, że uzbieraliśmy prawie 75 tysięcy złotych. Jedno jest pewne, teraz czekają nas bardzo, ale to bardzo pracowite miesiące. Zrobimy wszystko by sprostać waszym oczekiwaniom i zrewanżować się za tak ogromne zaufanie. Nie spieprzymy tego – OBIECUJEMY!”

3) Ufundowaliście pojazd. Polski pojazd!

Chcieli dokończyć budowę prototypu elektrycznego roweru nawiązującego do motocykli z początku XX wieku. Chcieli by  rower budowany był w Polsce…i jak chcieli tak dostali. Zbiórkę wsparł między innymi Bartłomiej Topa, Team Arrinera Hussarya, Włodzimierz Zientarski. Wchodzicie na ich FB i co widzicie?

” Złoty medal na Targach iENA 2015 w Norymberdze!!!! Bardzo jest nam miło, że design sprzed 100 lat w dalszym ciągu jest doceniany:) Inspirujemy się rozwiązaniamiz początku XX wieku i dlatego medal dedykujemy inżynierom, którzy wdrażali innowacyjne jak na swoje czasy rozwiązania. O naszych sprytnych pomysłach już niebawem.”

 

4) Czy wysłaliście rycerzy na mistrzostwa świata. Mhm, rycerzy, takich z mieczami i tarczami.

Jechali by bronić honoru kraju z orłem Jagiellonów na piersi. Udało się:

” Największy sukces to 2 złote medale, które zdobył dla Polski Marcin Waszkielis walcząc w pojedynkach 1 na 1 kategorii miecza długiego oraz miecza i tarczy.
Sukcesy w pojedynkach odniosły również nasze Panie.Marta Kupczyk w pojedynkach 1 na 1 broni drzewcowej zdobyła srebro zaś w walkach mieczem długim brąz. Maja Olczak zdobyła srebro w pojedynkach 1 na 1 kategorii miecza i tarczy. Był to tylko przedsmak emocji jakie czekały wszystkich kibiców biało czerwonych w finałach 5na5 oraz 16na16.
W półfinale Polska 2 wygrała z Niemcami 1 i w finale stanęła na przeciwko USA1. Cóż to była za walka! Najdłuższe starcie w całym turnieju 5na5. Zawodnicy podeszli z dużym szacunkiem do siebie i bardzo ostrożnie ruszali do natarcia wyczekując na ruch przeciwnika. Pierwsze starcia zakończyło sie remisem po brawurowej akcji Michała „Wikinga” Bednarskiego, który został na polu sam na 2 Amerykanów i klinczujac z nimi ściągnął obydwu na ziemie. Drugie starcie po niezwykle wyrównanej walce zwyciężyli Amerykanie zaś w trzecim Polacy. Po obu stronach pojawiły sie kontuzje (2 po stronie Amerykańskiej i 1 po stronie Polskiej). Przerwy dały Amerykanom, którzy dyszeli juz niezwykle cieżko, chwile wytchnienia. W ostatnim starciu sytuacja była napięta. Po szybkim natarciu Polaków sytuacja zmieniała sie dynamicznie, ostatecznie przynosząc zwycięstwo USA. Tym samym zespół Polska 2 zdobyła srebrny medal w walkach 5 na 5.
Mimo dużych nadziei na finał walk 16na16 w którym ponownie stanęliśmy na przeciwko USA starcie wygrali Amerykanie.

Podsumowując całe mistrzostwa Rycerska Kadra Polski zdobyła:
2 złote medale
4 srebrne medale
1 brązowy
Ostatecznie zajęliśmy 2 miejsce w klasyfikacji generalnej, za USA zostając Wicemistrzami Świata Federacji IMCF. ”

A to tylko 4 projekty z prawie 2 tysięcy!

Partnerami portalu są między innymi takie marki jak Bla Bla Car, Lot, Artifex Mundi, Dobre Programy, Legalna Kultura czy Black Monk Games. Po dłuższym namyśle, jako zarzut można dorzucić niewielką liczbę projektów technologicznych, może przydałaby się jakaś kampania zachęcająca do tworzenia takich pomysłów? Zarzut ten jednak jest trochę naciągany, trudno wymagać by sami tworzyli takie rzeczy.

Osobiście bardzo mocno zapamiętałem jedną zbiórkę – miałem przyjemność doradzać przy projekcie „iGranie z Gruzem” czyli udanej próbie wydania gry planszowej na podstawie internetowych komiksów „Chaty Wuja Freda”. Mówię o dużej przyjemności, bo prawie 74 tysiące złotych uzbierane przez prawie 500 osób to chyba fajny wynik. Tym bardziej, że iGranie leży właśnie na mojej półce i za każdym razem kiedy otwieram pudełko, stwierdzam że ludzie zaufali naprawdę dobremu produktowi. Świetnie wydana, pokręcona i wciągająca. Praca nad tym projektem to jednak temat na długi felieton. Ja mam nadzieję, że uda mi się namówić kumpli z redakcji (a co, przejadę się na ich sławie) na dłuższy wywiad i prosto od źródła dowiecie się jak założyć taki portal, o co chodzi z tym crowdfundingiem i kto śpi w wannie podczas nawału pracy!

Dzisiaj składam po prostu gratulacje dla rewelacyjnej idei wprowadzonej w życie, dzięki setkom osób które zaufały zupełnie nieznanym autorom. Dziesięć razy tyle Polaku!